Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norweski kącik muzyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Norweski kącik muzyczny. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 czerwca 2011

I wanna be safe like you are, away from the noise I hear...

Tym razem Post Scriptum gościło rozmówcę - słuchaczkę Annę Katarzynę, która powróciła z półrocznej wymiany studenckiej w Norwegii i o(d)powiedziała trochę rzeczy na temat kultury, osobliwości i muzyki, której można posłuchać w Norwegii. Stąd też olbrzymia część audycji upłynęła pod dyktando norweskich zespołów i projektów prezentowanych w Norweskim kąciku muzycznym.

Playlista 14.06.2011 (Post Scriptum po norwesku)

1. Zeromancer - Philharmonic [Eurotrash. 2001]
2. The Samuel Jackson Five - Hey Now, Who Really Cares [Goodbye Melody Mountain. 2009]
3. The Low Frequency In Stereo - Low Frequency [The Low Frequency In Stereo. 2002]
4. Moby - Natural Blues [Play. 1999]
5. My Chemical Romance - Helena [Three Cheers For Sweet Revenge. 2004]
6. Seigmen - Nemesis [Metropolis. 1995]
7. Airbag - Safe Like You [Identity. 2009]
8. Röyksopp - Röyksopp's Night Out [Melody A.M.. 2001]
9. Flunk - I Love Music [For Sleepyheads Only. 2002]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1998: Part 1):
10. Tortoise - TNT [TNT. 1998]
11. Tortoise - Everglade [TNT. 1998]
12. Ganger - Lid Of The Stars [Hammock Style. 1998]

13. The White Birch - Silent Love [Come Up For Air. 2005]

Gwoździem programu został utwór norweskiego zespołu, z norweskimi tekstami - czyli "Nemesis". Kawałek ciężki (niemalże metalowy), żywiołowy, z emocjonalnie zinterpretowanym przez wokalistę Kima Ljunga tekstem. To jeden z moich ulubionych utworów w całej dyskografii Seigmen.
Spośród norweskich utworów chciałbym zwrócić szczególną uwagę na kawałek nr 7. Airbag to jedno z największych moich muzycznych odkryć dzięki Norweskiemu kącikowi muzycznemu. Niepozbawione uroku i muzycznej głębi utwory mocno przemówiły do mej duszy.
W kąciku historycznym - pierwsze z 3 z spotkań z rokiem 1998. A w nim 2 płyty z dwóch stron świata i przeciwległych biegunów popularności. TNT - jedna z najlepszych płyt chicagowskiego zespołu Tortoise (z legendarną już niemal okładką przedstawiającą narysowanego na kartce z zeszytu ludka - często kojarzona z nurtem Post-Rocka jako całości) oraz Hammock Style -szkockiego projektu Ganger, w którym swoje pierwsze muzyczne szlify zdobywał Craig B - wokalista i gitarzysta powstałego parę lat później Aereogramme.
Zgodnie z norweskim duchem audycji - cytat na koniec po norwesku. Nietypowo tak samo jak sama audycja, będąca obszernym podsumowaniem Norweskiego kącika muzycznego, który towarzyszył 20 odcinkom Post Scriptum. Wybrana strofa to cytat z "Nemesis" - jednego z moich ulubionych utworów grupy Seigmen.
"Innerst inne lengter jeg (ingenting vil bli som før)
Innerst inne gråter jeg (ingenting vil bli som før)
Innerst inne sørger jeg (ingenting vil bli som før)"
by Kim Ljung.

wtorek, 14 czerwca 2011

All the everything you win turns to nothing today...

Ta odsłona audycji Post Scriptum z założenia miała być bardzo kontrastowa. Pierwszą godzinę wypełniłe okrutne i ciężkie dźwięki - głównie doom metalowe. Druga to już spokojne wyciszenie z balladowymi kącikami i Post-Rockowymi wstawkami. Łącznikiem pomiędzy obiema częściami był rewelacyjny utwór Homesick - cover w aranżacji Rosetty oryginalnie wykonany przez The Cure.

Playlista 07.06.2011 (On the virg of doom and climax)

1. Ulver - It Is Not A Sound [Blood Inside. 2005]
2. Forest Of Shadows - Eternal Autumn [Where Dreams Turn To Dust EP. 2001]
3. Forest Of Shadows - Deprived [Six Waves Of Woe. 2008]
4. Anathema - A Dying Wish [The Silent Enigma. 1995]
5. On The Virg - Native Metal [Serious Young Insects. 1999]
6. Rosetta - Homesick [Rosetta / East of the Wall / Year of No Light Three Way Split EP. 2009]
7. a-ha - White Dwarf [Analogue. 2005]
8. a-ha - Lifelines [Lifelines. 2002]
9. Moonshake - Beautiful Pigeon [Eva Luna. 1992]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1997: Part 2):
10. Mogwai - Katrien [Young Team. 1997]
11. Massimo Volume - Avvertimento [Da Qui. 1997]
12. Massimo Volume - Sul Viking Express [Da Qui. 1997]
13. Mogwai - Tracy [Young Team. 1997]

14. Halifax Pier - Chance To Leave [The Halifax Pier. 2000]

W pierwszej godzinie zaprezentowany został kącik odkrycie miesiąca - tym razem był do szwedzki death doom metalowy projekt Forest Of Shadows. Mocne i ciężkie brzmienie urozmaicone spokojniejszymi wstawkami (w tym też z instrumentami klasycznymi) i ubogacone ciekawymi tekstami. To muzyka Szwedów w pigułce. Kompozycje są w dużej mierze długie (choć na ostatnim albumie znalazły się tez nieco krótsze utwory) i rozbudowane, ale bardzo przyjemnie się ich słucha. Co ważne - nie nudzi się ten przytłaczający i i momentami bardzo jednostajny rytm ich muzyki.
W ostatnim liniowym Norweskim kąciku muzycznym - propozycja klasyczna. I chyba najbardziej kojarzony na świecie zespół z kraju Wikingów - a-ha. Przedstawiać ich nie trzeba. ponad 20 lat na scenie (zespół już nie istnieje). To chyba najbardziej wpływowa norweska kapela. A miejsce w historii muzyki popularnej - również ma zapewnione.
Kącik historyczny - to Post-Rockowy klasyk czyli Young Team od Mogwai i Post-Rock wymieszany z poezją śpiewaną czyli tajemniczy zespół Massimo Volume.
Cytatem, który chciałbym wyróżnić jako podsumowanie audycji, będzie pewnie troche niespodziewanie fragment "Deprived". Liryki Forest Of Shadows w większości ciężko wyłapać ze słuchu (ekstremalna forma przekazu naturalnie), ale naprawdę warto zaglądać w ich teksty bo można tam znaleźć też i takie perełki:
"Another angel fallen from grace
Deprived of all that once was
Unable to see her own tomorrow
And destined to fade away."
by Niclas Frohagen.

wtorek, 7 czerwca 2011

But I guess it doesn’t mean that much to you...

Dawno w Post Scriptum nie gościła jednorazowo tak duża dawka muzyki progresywnej. Za sprawą bogatego programu musiałem też przedłużyć nieco audycję by wszystko co przewidziane - zostało zrealizowane.

Playlista 31.05.2011 (Progresywa w natarciu)

1. Sylvan - Episode 609 [Force Of Gravity. 2009]
2. Paatos - Surrounded [Breathing. 2011]
3. The Pineapple Thief - Wake Up The Dead [Someone Here Is Missing. 2010]
4. The Pineapple Thief - Nothing At Best [Someone Here Is Missing. 2010]
5. Riverside - Beyond The Eyelids [Rapid Eye Movement. 2007]
6. TesseracT - Lament [One. 2011]
7. TesseracT - Eden [One. 2011]
8. Airbag - Colours [Identity. 2009]
9. Jeniferever - Silesia [Silesia. 2011]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1997: Part 1):
10. Aerial M - Dazed And Awake [Aerial M. 1997]
11. Aerial M - Compassion For M [Aerial M. 1997]
12. Pell Mell - Headset [Star City. 1997]
13. Pell Mell - Lowlight [Star City. 1997]

14. Tool - Intension [10,000 Days. 2006]

Pierwszą godzinę audycji zdominowała relacja z koncertu zespołu Riverside - ostatniego na krótkiej, jubileuszowej trasie z okazji 10-lecia istnienia zespołu. Na trasę tą zaproszone zostały również 2 zespoły, które przykuły mą uwagę bardziej niż sam solenizant i skłoniły szczerze mówiąc do pojawienia się tego wieczoru w Stodole.
Kilka dni przed audycją w moje łapki wpadła też debiutancka płyta zespołu TesseracT. Po ponad roku oczekiwania - nie zawiodłem się. Świeże dźwięki kategoryzowane przez niektórych jako djent lekko płyną z głośników. Sporo w nich matematyki, żonglowania muzycznymi technikami kompozytorskimi (polimetria, polirytmia, zmienne bardzo szybko metrum itd), ale obok tej technicznej precyzji kluczowe miejsce w muzyce Anglików zajmują emocje. Muzyka to tylko medium - bardzo chwytliwe przyznam medium. W dziedzinie emocjonalnej dużą rolę odgrywa wokalista Dam Tompkins, który swoimi wokalnymi umiejętnościami ubogaca progresywnometalową scenerię nakreślana przez instrumentalistów TesseracT.
Norweski kącik muzyczny to tym razem przepiękna, progresywna ballada. Pochodzący z Oslo Airbag na początku swej muzycznej kariery nosił nawet nazwę The Pink Floyd Experience. Po 15 latach działalności wydali swój debiutancki longplay - Identity. Inspiracje tytanami progresywnego rocka są ewidentne. Norweska inkarnacja Floydów ma swój urok, a ich kompozycje przepełnione są emocjami, głębokimi emocjami.
Muzyczny kącik historyczny był tym razem okazją do zapoznania się z mało znanymi projektami. W pierwszym odcinku podróży po 1997 roku wziąłem na warsztat twórczość Davida Pajo i jednego z jego solowych projektów - Aerial M. Solowe, minimalistyczne i wyważone Post-Rockowe granie z pewnością uspokoi nawet najbardziej krewkiego słuchacza. Drugim zespołem, który pojawił się w kąciku to amerykański Pell Mell - bardzo sympatyczny i nieskomplikowany Post-Rock razem z przyjazną dla ucha płytą Star City - ostatnią w ich muzycznej karierze. Szczerze mogę polecić taką orzeźwiającą muzykę na gorące ostatnio wieczory.
Wybór wyróżnionego cytatu na koniec audycyjnej notki nie był rzeczą prostą za sprawą dużej liczby utworów z występującymi wokalami. Ostatecznie zdecydowałem się na linijki pochodzące z tekstu utworu "Episode 609". Bardzo życiowe i smutne zarazem strofy.
"And why isn't life as easy as it's meant to be?
And why isn't there a happy-end as on TV?
And why..."
by Sylvan.

wtorek, 31 maja 2011

And there’s nothing else I can do, so I’m shouting this out for you...

Rzutem na taśmę udało się zmieścić wszystkie utwory w tej audycji. A było ciężko bo recenzja płyty Waves zajęła naprawdę sporo audycyjnego czasu, ale tak to już jest jak się ma tak wiele do powiedzenia i tyle emocji do przekazania.
Poza tym koncertowe zapowiedzi, kąciki tematyczne (tym razem bez kłopotów technicznych) i epicko rozbudowany Gwóźdź Programu - przewrotnie na koniec audycji.

Playlista 24.05.2011 (Post-Progressive Waves)

1. Ghost Brigade - Minus Side [Guided By Fire. 2007]
2. Moving Mountains - Tired Tiger [Waves. 2011]
3. Moving Mountains - Full Circle [Waves. 2011]
4. Constants - In Dreams [If Tomorrow The War. 2010]
5. Mono - Halo [One Step More And You Die. 2002]
6. The Pineapple Thief - The World I Always Dreamed Of [12 Stories Down. 2005]
7. Marillion - Splintering Heart [Holidays In Eden. 1991]
8. Hanne Hukkelberg - Lucy [The Chronicles Of Narnia: Prince Caspian OST. 2008]
9. The Echelon Effect - Responder [Fracture And Fragments. 2010]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1996: Part 3):
10. Scenic - Ionia [Acquatica. 1996]
11. Rachel's - Rhine & Courtesan [The Sea And The Bells. 1996]
12. Rachel's - Tea Merchants [The Sea And The Bells. 1996]

13. The Seven Mile Journey - The Etiology Diaries [Notes For The Synthesis. 2011]

Wspominałem dość często w audycji przy okazji recenzowania płyty Waves, że warto spojrzeć w teksty piosenek. Jeden z fragmentów "Full Circle" został przeze mnie wybrany na cytat audycji. Świetnie wyśpiewany w samym utworze (głęboko i zarazem dramatycznie) mówi o uczuciach i ich dzieleniem się z innymi. Coś w nim jest przykuwającego moja uwagę. Zachęcająco brzmi te kilka wersów. Kontrast ciszy i wznoszenia swego głos. Alternatywa pomiędzy wybuchem serca tysiącem słów, bądź milczeniem - którego również należy oczekiwać od innych. Autor jednak się skłania ku pierwszej wersji, bo nie ma niczego strasznego w dzieleniu się słowami i uczuciami:
"When in silence,
It doesn't hurt to raise your voice.
Just open it up,
And explode your heart into a thousand words.
Or leave it alone,
And expect the same from everyone else.
Just tear it apart.
It doesn't hurt to raise your voice."
by Moving Mountains.

wtorek, 24 maja 2011

The horizon will burn, rise in fire and return to us...

To była bardzo gorąca i obfita w ciężkie dźwięki audycja. Niestety chochlik radiowy nieco pokrzyżował mi plany i nie udało się odtworzyć jednego z utworów w kąciku historycznym. Relacja z koncertu, 2 recenzje płyt (a to dopiero początek długiej listy nowości, które się ukazały w ostatnich dniach), 2 kąciki tematyczne i Gwóźdź Programu. Wszystko zmieniało się jak w kalejdoskopie tworząc bardzo zgrabna moim zdaniem całość ;).

Playlista 17.05.2011 (A pretty heavy, Post-Industrial (at large) broadcast)

1. Obscure Sphinx - AIR [Anaesthetic Inhalation Ritual. 2011]
2. Crippled Black Phoenix - Troublemaker [I,Vigilante. 2010]
3. Crippled Black Phoenix - 444 [The Resurrectionists. 2009]
4. Atlantis - Mata Hari's Kiss [Mistress Of Ghosts. 2011]
5. Atlantis - To Catch A Voyeur [Mistress Of Ghosts. 2011]
6. Neurosis - From The Hill [A Sun That Never Sets. 2001]
7. Jesu - Broken Home [Ascension. 2011]
8. Jesu - Black Lies [Ascension. 2011]
9. Motorpsycho - Kill Some Day [Timothy's Monster. 1994]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1996: Part 2):
10. Labradford - Mid-Range [Labradford. 1996]
11. Labradford - Pico [Labradford. 1996]

12. Between The Screams - The Manhattan Project [Our Last Days On Earth. 2009]

Niekwestionowanym cytatem audycji zostaje najważniejsze strofy zaczerpnięte z tekstu utworu "Black Lies", oczywiście z nowej płyty Jesu, który spina w 5 minutach cale piękno muzyki tego muzycznego projektu, a i lirycznie bywa bardzo ciekawie:
"You can't see behind their eyes
See their sweet little black lies
Just be careful now

All the times that we held back
Only to find knives in our backs
Just be careful now."
by Justin K. Broadrick.

wtorek, 10 maja 2011

I can see the wind coming down like black night...

Tym razem udało się zrealizować cały zamierzony plan. Audycja przebogata. Wyłącznie z utworami zagranicznymi, więc niestety nie pojawił się żaden patriotyczny akcent związany ze świętem Konstytucji 3 maja.

Playlista 03.05.2011 (Postne święto narodowe)

1. Logh - An Alliance Of Worlds [The Raging Sun. 2003]
2. Bowery Electric - Next To Nothing [Bowery Electric. 1995]
3. Bowery Electric - Fear Of Flying [Beat. 1996]
4. Bowery Electric - Lushlife [Lushlife. 2000]
5. Crippled Black Phoenix - I'm Almost Home [A Love Of Shared Disasters. 2007]
6. Up-C Down-C Left-C Right-C ABC + Start - The Creeping Fear [Embers. 2008]
7. Explosions In The Sky - Last Known Surroundings [Take Care, Take Care, Take Care. 2011]
8. Explosions In The Sky - Postcard From 1952 [Take Care, Take Care, Take Care. 2011]
9. Portrait Of David - Sweet Thief [These Days Are Hard To Ignore. 2001]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1996: Part 1):
10. Tortoise - The Taut And Tame [Millions Now Living Will Never Die. 1996]
11. Tortoise - Along The Banks Of Rivers [Millions Now Living Will Never Die. 1996]
12. Trans Am - American Kooter [Trans Am. 1996]

13. Moby - The Sky Is Broken [Play. 1999]

Po utworze na wstęp, który już od dłuższego czasu chodził za mną i miałem w planach zaprezentowanie go na antenie przeszliśmy od razu do Odkrycia miesiąca. Zespół Bowery Electric już był grany w kwietniu i to nawet nie raz. Nowy trend nam powstaje bo zespoły poznane za sprawą kącików zostają potem Odkryciem miesiąca.
W audycji znalazła się też chwila na zapowiedź koncertu Crippled Black Phoenix - to w warszawskiej Progresji 9 maja. Supportami Brytyjczyków będą polskie zespoły Obscure Sphinx i The Watcher. Zachęcam serdecznie, bo koncerty CBP to znakomite widowiska okraszone specyficznym scenicznym zachowaniem wokalisty Joe Volka. Na koniec wcisnąłem tez kawałek "The Sky Is Broken" jako przedsmak tego co się będzie działo już za kilka tygodni na Orange Warsaw Festival, na którym jedną z gwiazd będzie właśnie Moby. Dopiero za 4 razem udało mi się zaprezentować ten kawałek na antenie. W poprzednich wydaniach Post Scriptum niestety nie starczało mi już na niego czasu i musiałem z niego rezygnować.
W kąciku historycznym klasyczne 2 zespoły ze Stanów, które otworzyły nam rok 1996. Trans Am w tym roku zadebiutowało na scenie muzycznej z krążkiem zatytułowanym po prostu Trans Am. Jednakże 1996 to rok ważny z innego powodu. Millions Now Living Will Never Die - druga płyta Tortoise jest uważana za jedną z najważniejszych w całej historii Post-Rocka i była przełomową dla rozwoju tego gatunku na rynku za oceanem.
W Norweskim kąciku muzycznym tym razem bardzo minimalistyczny i oszczędny projekt wokalisty zespołu The White Birch, który w swojej solowej pracy jako Portrait Of David eksploruje chłodne i samotne dusze swych odbiorców.
Żeby jeszcze było mało - nowa płyta Explosions In The Sky. Po 4 latach oczekiwania na nowy album dostaliśmy 46 minut Post-Rocka, który stoi na całkiem wysokim poziomie. Nie jest to płyta wybitna, ale ma swoje mocne fragmenty (m.in. bardzo dobry utwór otwierający płytę). Cały album jest utrzymany w typowej, EITSowej konwencji. Słysząc te dźwięki łatwo dojść do wniosku, że to właśnie Teksańczycy są za nie odpowiedzialni (bardzo charakterystyczne instrumentalne zagrywki). Można powiedzieć, że Amerykanie stworzyli płytę, która wygodnie rozsiada się w uwitym wcześniej gniazdku i mocno nie wychyla się poza jego brzeg. Płyta jest dopracowana i przemyślana. Nie ma na niej słabych kawałków. Warto się z nią zapoznać gdyż jest idealnie skrojona do pierwszego kontaktu z zespołem. Jeśli zaś ktoś zna już dokonania EITS to myślę, że czas spędzony z Take Care, Take Care, Take Care nie będzie stracony.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Remember all the thankless days...

Po wyczerpującym tygodniu usiadłem w ten ciepły wtorkowy wieczór przed mikrofonem i tak jak się mogłem spodziewać dość mocno się rozgadałem. Wszystko przez koncerty pełne wrażeń i relacje z tychże, które zajęły ponad połowę czasu audycji.

Playlista 19.04.2011 (Kwietniowy wysyp koncertowy)

1. Hammock - Kenotic [Kenotic. 2005]
2. Blackfield - On The Plane [Welcome To My DNA. 2011]
3. Blackfield - Zigota [Welcome To My DNA. 2011]
4. Blackfield - Dissolving With The Night [Welcome To My DNA. 2011]
5. Blackfield - Cloudy Now (Live) [Blackfield. 2004]
6. No-Man - Photographs In Black And White [Together We're Stranger. 2003]
7. Sands Of Sedna - A Serene Sky [ND. 2009 ]
8. God Is An Astronaut - Age Of The Fifth Sun [Age Of The Fifth Sun. 2010]
9. God Is An Astronaut - Forever Lost [All Is Violent, All Is Bright. 2005]
10. Youth Pictures Of Florence Henderson - He Can't Be Dead, I Got His Autograph Last Week [Youth Pictures Of Florence Henderson. 2010]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1995: Part 2):
11. Ulan Bator - Cheetach Carnage [Ulan Bator. 1995]
12. Ulan Bator - Cerf-Volant [Ulan Bator. 1995]
13. Manta Ray - I Send To You My Blues [Manta Ray. 1995]
14. Manta Ray - Four Tears In Her Face [Manta Ray. 1995]


Tytułem Gwoździa Programu postanowiłem tym razem uhonorować kompozycję od innego projektu Stevena Wilsona - No-Man. Nieprzypadkowo wybrałem kawałek z płyty Together We're Stranger. jej tytuł coraz bardziej zaczyna mi pasować do otaczającej mnie rzeczywistości jak i jest to również mój ulubiony krążek w dyskografii Anglików.
W Norweskim kąciku muzycznym po raz kolejny sięgnąłem po Post-Rock. Youth Pictures Of Florence Henderson to założony w 2003 w Bodo muzyczny projekt studentów dziennikarstwa z ichniejszego uniwersytetu. Kompozycja, którą przedstawiłem w audycji urzekła mnie swoim pięknem, delikatnością i rzadko spotykaną sztuką umiejętnego połączenia wokali z muzyką, tak by wokal nie ginął wśród instrumentów i nie stawał się jednym z nich, a jednocześnie nie grał pierwszych skrzypiec i na równej płaszczyźnie z instrumentami budował emocjonalną piramidę. Równowaga i harmonia jest zachowana na optymalnym poziomie. Serdecznie polecam :).
Kącik historyczny stał się tym razem okazją do zaprezentowania twórczości dwóch europejskich zespołów, które w 1995 wydały swe debiutanckie albumy. Są to zespoły w dużej mierze zapomniane i niedocenione, więc i mogą się przez to egzotyczne. Fakt faktem ich muzyka nie należy do łatwych. Ulan Bator to projekt, którego korzenie sięgają Paryża i lat 80-tych, kiedy to Olivier Manchion i Amaury Cambuzat zaczęli grać razem. W 1993 powstał zespół, krótko potem zaadoptowali na studio nagraniowe porzuconą kopalnię kredy, w 1995 ukazała się płyta, która jest czystym eksperymentalnym rockiem.
Projekt Manta Ray powstał w 1992 roku w kraju raczej nie kojarzonym z chłodnym, Post-Rockowym brzmieniem - w Hiszpanii. Album wydany w 1995 roku stał się początkiem drogi na tron najważniejszego zespołu Post-Rockowego kraju pomarańczy i corridy. Hiszpanie podobnie jak Francuzi wykorzystują na debiutanckim krążku wokal, aczkolwiek w o wiele większym i śmiałym stopniu. W ich kawałkach można odnaleźć nawet elementy bluesa i folku. Jak przystało na zespół z gorącego kraju utwory są żwawe i żywe. Łatwiej do nich podejść niż do kompozycji Ulan Bator.

wtorek, 19 kwietnia 2011

She wants to stay and talk all day...

Wrażeń po koncercie Archive było tak wiele, że aż pobiłem osobiste rekordy w długości wejść. Niemniej jednak i tak jest trudno w tak krótkim czasie streścić aż tyle emocji, które się nagromadziły w ten poniedziałkowy wieczór. Niestety musiałem przez to zrezygnować z jednego kawałka, a pod koniec był istny wyścig z czasem bym nie musiał rezygnować z kolejnego.
Słowem - bardzo rozgadana audycja ;).

Playlista 12.04.2011 (Post-Archive)

1. Clark - Talis [Totems Flare. 2009]
2. Archive - You Make Me Feel [Live At The Zenith. 2007]
3. Archive - The Feeling Of Losing Everything [Controlling Crowds - Part IV. 2009]
4. Archive - Controlling Crowds [Controlling Crowds. 2009]
5. RPWL - Stranger [The RPWL Experience. 2008]
6. Blackfield - Blackfield [Blackfield. 2004]
7. IAMX - Volatile Times [Volatile Times. 2011]
8. God Is An Astronaut - Shadows [God Is An Astronaut. 2008]
9. Neil On Impression - La Città Del Possibile [L'Oceano Delle Onde Che Restano Onde Per Sempre. 2008]
10. Jaga Jazzist - Bananfluer Overalt [One-Armed Bandit. 2010]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1995: Part 1):
11. Seefeel - When Face Was Face [Succour. 1995]
12. Seefeel - Vex [Succour. 1995]
13. Bowery Electric - Out Of Phase [Bowery Electric. 1995]
14. Bowery Electric - Long Way Down [Bowery Electric. 1995]

Audycję otworzył jednak utwór, który przez kilka dni poprzedzających audycję krążył w mojej głowie i głośnikach bez przerwy. Mowa o "Talis" z rewelacyjnego krążka Totems Flare. To bez wątpienia najbardziej melancholijny kawałek na albumie. Nijako powiązany lirycznie z "Growls Garden" i reinterpretujący treści tam zawarte z wesołego do lekko dołującego tonu. Oczywiście nie może się przy tym obyć bez potężnych beat blastów, podciągania sampli czyli zabiegów dla Clarka charakterystycznych. Jednak to dopiero wokal wprowadzony tak szeroko na tej płycie wpływa najmocniej na nacechowanie emocjonalne tego utworu. Smutek wylewa się jak smoła z ust pana Chrisa Clarka.
Chwilę potem przyszła pora na główne danie audycji - relację z koncertu Archive w Sali Kongresowej. Wiele słów mi przychodzi do głowy by opisać ten deszczowy wieczór, ale wszystkie można spiąć w wyrażenie, którego wspólnym mianownikiem będą słowa magia, bajeczna atmosfera, piękne światła i poruszający dźwięk. Ciężko to opisać słowami. To należało po prostu zobaczyć na żywo. Koncert zaliczam do jednego z najlepszych, na których miałem okazję być. w swoim życiu.
Zapowiedzi koncertowe tyczyły się 3 wydarzeń, które miały mieć miejsce w Warszawie w ciągu najbliższych 7 dni. Pojawiła się jeszcze jedna przypominajka o koncercie Blackfield - 14 kwietnia, klub Progresja w Warszawie - ceny biletów w tym momencie 110 złotych. Na prawdę warto się wybrać, mimo że nowa płyta rozczarowuje. Mozę też dlatego zapowiedź ubarwiłem kawałkiem z debiutanckiej płyty Blackfield.
W sobotę 16 kwietnia w warszawskiej Stodole wystąpi natomiast wyraźnie lubiący nasz kraj Chris Corner - występujący w projekcie IAMX. Jego koncerty charakteryzuje to, że są wypełnione zabawą i zaskakują scenicznym image Chrisa więc jeśli ktoś chce się pobawić i zarazem popodziwiać Chrisa w niekonwencjonalnych strojach i makijażu to ten koncert jest pozycją obowiązkową. A co do kawałka, to tytułowy "Volatile Times" najbardziej do mnie przemówił z niestety również rozczarowującej nowej płyty IAMX.
Trzeci koncert, który zapowiedziałem to już 18 kwietnia i znowu warszawska Progresja. God Is An Astronaut supportowane przez warszawski skład Sands Of Sedna. Intensywny występ murowany. Bilety w cenie 40/50.
Norweski kącik muzyczny padł tym rzem znanego w świecie ze swojego eksperymentalnego brzmienia projektu Jaga Jazzist. Zespół obracając się wokół jazzu kombinuje mocno z różnymi innymi gatunkami wykorzystując przy tym instrumenty symfoniczne bok tych typowych w jazzie używanych. Popularność zdobyli głównie za sprawą płyty A Livingroom Hush , która w 2002 roku została uznany przez BBC za Najlepszy jazzowy album roku.
W kąciku historycznym rozpoczęliśmy podróż po roku 1995. Na początek 2 zespoły z 2 różnych krańców Post-Rocka. Seefeel to angielski projekt, który mocno romansuje z elektroniką. Ich płyta Succour to miks rockowych eksperymentów i elektronicznych sampli i loopów. Co ciekawe płyta ukazała się w wytwórni Warp Records - znanej brytyjskiej marki zajmującej się szeroko pojętą muzyka elektroniczną. Po przejściu do tej właśnie wytwórni brzmienie Seefeel stało się bardziej mroczne i abstrakcyjne przez co ich muzyka momentami nie jest łatwa w odbiorze. Mimo tego stali się jednym z ważniejszych zespołów z krańców rocka na brytyjskiej scenie muzycznej początku lat 90-tych.
Drugim zespołem, który chciałem zaprezentować w Dwóch dekadach historii Post-Rocka to amerykański zespół Bowery Electric i ich debiutancka płyta o tym samym tytule. Ich muzyka niesamowicie mi wpadła w ucho. Ciężar i mrok, niepokój i przestrzeń, która tłamsi, nieco drone'ingowe podejście do komponowania utworów i brzmienie mocno podszyte shoegaze'ingiem było miodem na me uszy podczas pierwszego przesłuchania. Coś jest w tej muzyce, że tak trafia. Pokazuje też, że Post-Rock z shoegaze'm często idzie w parze i nie jest to wynalazek kilku ostatnich lat. Schyłek panowania i świetności shoegaze'u około roku 1996 i formalne powstanie Post-Rocka w 1994 - to daty graniczne. Część nowych zespołów decydowała się mocno skorzystać z doświadczenia starszych kolegów grających shoegaze i wykorzystać niektóre patenty w swojej muzyce. Bowery Electric na debiucie wykorzystuje też damski wokal (też często spotykany u tuzów shoegaze'u) - to wisienka na torcie i świetne uzupełnienie gitarowego, niskiego brzmienia. Przyznam, że to jedno z moich większych kącikowych odkryć.
Cytat na koniec wędruje oczywiście - do Archive. Nie mogło być inaczej. Mocne i przekonywujące:
Link
"Your love is like no other
I want no other lover
Our love will be forever
You make me feel
You make me feel stronger"
by Danny Griffiths, Darius Keeler, Courage Umaigba of Archive.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Here comes the blood...

Niestety nie udało mi się zrealizować w pełni założonego planu. Żeby się zmieścić w czasie dwóch godzin musiałem zrezygnować z ostatniego utworu. Ale z pewnością kiedyś się on pojawi bo tak jak w przyrodzie nic w Post Scriptum nie ginie.

Playlista 05.04.2011 (Audycja w kącikach skąpana)

1. Mogwai - Letters To The Metro [Hardcore Will Never Die, But You Will. 2011]
2. The White Birch - JD, Meet The Andromeda Strain [People Now Human Beings. 1998]
3. The White Birch - Beauty King [Star Is Just A Sun. 2002]
4. The Seven Mile Journey - Simplicity Has A Paradox [Notes For The Synthesis. 2011]
5. The Seven Mile Journey - The Engram Dichotomy [Notes For The Synthesis. 2011]
6. Gazpacho - Desert Flight [Tick Tock. 2009]
7. The White Birch - New Kingdom [Come Up For Air. 2005]
8. The White Birch - Small Hours [Come Up For Air. 2005]
9. Archive - Sane [Live At The Zenith. 2007]
10. Blackfield - Blood [Welcome To My DNA. 2011]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1994: Part 3):
11. Disco Inferno - A Whole Wide World Ahead [D. I. Go Pop. 1994]
12. Disco Inferno - Footprints In Snow [D. I. Go Pop. 1994]
13. Tortoise - Spiderwebbed [Tortoise. 1994]

Audycję rozpocząłem kawałkiem, który już chodzi za mną od dłuższej chwili czyli od najbardziej melancholijnego w moim uznaniu utworu z ostatniej płyty Szkotów z Mogwai. Nie zauważyłem go podczas pierwszego przesłuchania. Wpadł mi w uchu dopiero po kolejnym. Urzekła mnie ta prosta, ale bardzo emocjonalna melodia. To smutny kawałek. Ale jeden z najpiękniejszej na Hardcore Will Never Die, But You Will.
Tak jak pisałem w zapowiedzi audycji kącików audycyjnych - jak to zwykle bywa na początku miesiąca - prawdziwy wysyp.
Zacznę może od Odkrycia miesiąca, które jest najbardziej znamienne dla pierwszej audycji w miesiącu. The White Birch to projekt założony w 1995 roku w Oslo przez trójkę muzyków. Przez 10 lat istnienia zespołu ich muzyka dość wyraźnie ewoluowała w stronę delikatnego i mocno nacechowanego emocjami brzmienia, które przyprawiło im łatkę "norweskiego Sigur Rós". Jednak Norwedzy grają o wiele oszczędniej od swoich islandzkich znajomych. Wokalista Ola Fløttum śpiewa, a właściwie melorecytuje też głównie w języku Wysp Brytyjskich, a nie swoim narodowym jak jest w przypadku Sigur Rós. Ważną cechą muzyki Norwegów jest też wykorzystanie klawiszy (bardzo szerokie) i spokojne, czasami bardzo proste melodie. Do audycji wybrałem akurat kawałki nietypowe - np w Beauty King wyróżnia się wyraźny, motoryczny, perkusyjny rytm, którego zwykle kawałki The White Birch są pozbawione. Niemniej jednak szczerze polecam muzykę "Białej brzozy" - 4 długograje i 1 EPka to dość sporo materiału. Mnie najbardziej się podobają 2 ostatnie albumy.
W Norweskim kąciku muzycznym - jeden z najbardziej znanych norweskich zespołów - Gazpacho. Piękne artystyczno-rockowe pejzaże i dawkowane z dużą precyzją emocje. I kolejny raz w tej audycji - utwór nietypowy - niezwykle mi przypominający wokalnie i instrumentalnie wytwory myśli Matta Bellamy'ego i jego Muse. Jednakże w 2 części utworu ten charakterystyczny dźwięk ustępuje miejsca bardziej klimatycznej wstawce. Płyta Tick Tock to jedna z jaśniejszych pozycji w dyskografii Norwegów - koncepcyjny album osadzony w realiach 1935 roku i wypadku lotniczego, w którym na pustyni rozbił się znany pisarz i lotnik - Antoine de Saint-Exupery. Swe przeżycia związane z wyprawą do Sajgonu i tym wypadkiem opisał w książce, która stała się bazą dla płyty Gazpacho.
W trzecim kaciku tej audycji - tradycyjnym historycznym, ostatnia część rozważań na temat roku 1994. Disco Inferno wydało w tym roku bodaj swój najsłynniejszy album. Album przesycony elektroniką, dziwnymi odgłosami tła (których jest pełno), przez co płyta zyskuje niezwykle bliskiego, realnego dźwięku. Wyciąga nas na miasto w świat odgłosów, które słyszymy co dzień. To one budują tło do tego co wyprawia zespół na pierwszym planie. Udało się tez zmieścić fragment płyty Tortoise - debiutu zespołu o tej samej nazwie, który nie raz się jeszcze pojawi w audycji w kąciku "Dwie Dekady Historii Post-Rocka". Kawałek 'Spiderwebbed" otula nas spokojnym, nieco chłodnym, hipnotyczny, brzmieniem, które może wprowadzić w trans, a nawet sen. Oparty na repetycjach i prostym rytmie kawałek to przykład tego, w którą stronę podążą niektóre zespoły wiele lat później.
Gwoździem Programu uczyniłem tym razem The Seven Mile Journey z kawałkiem "Simplicity Has A Paradox" - tak przy okazji krótkiej recenzji nowej płyty Duńczyków. Całkiem niezła jest ta płyta - szczególnie od kawałka nr 3 - którym jest właśnie wspomniany Gwóźdź Programu. TSMJ stylu nie zmieniło. Nadal komponuje długie, epickie utwory oparte o perkusyjny rytm i pracę dwóch gitar. To muzyczne kolaże, historie o nietypowych tytułach i pierwszy album, w którym złamali zasadę 2-kolorowych okładek. Może chcieli tym pokazać, że patent się wyczerpał.
Na dokładkę - 2 zapowiedzi koncertowe. 11 kwietnia w Sali Kongresowej wystąpi Archive z kameralna orkiestrą l'Autunno. Zdecydowanie warto się wybrać choć bilety są praktycznie na wykończeniu. 3 dni później do warszawskiej Progresji zawita Steven Wilson i Aviv Geffen by jako Blackfield promować swoja najnowszą płytę - Welcome To My DNA.
Było tego naprawdę sporo - musicie przyznać.
A cytat na koniec - tym razem z "Pustynnego Lotu":
"Our hearts pound like devil drums
I don’t know how they don’t explode."
by Gazpacho.

wtorek, 5 kwietnia 2011

Falling from the heavens like crystal feather...

Powróciłem do Post Scriptum przynosząc ze sobą do studia dużą porcję Post-Rocka. Z racji koncertu pojawiła się tez obowiązkowa relacja z koncertu Immanu El.

Playlista 29.03.2011 (Post in Post Scriptum is back)

1. September Malevolence - Destenies 'Ol Destinies [Surviving Destinies EP. 2004]
2. Immanu El - Hogamon One [Moen. 2009]
3. Immanu El - Hogamon Two [Moen. 2009]
4. Immanu El - Astral Days [They'll Come They Come. 2007]
5. Immanu El - Kosmonaut [They'll Come They Come. 2007)]
6. Nine Inch Nails - Beside You In Time [With Teeth. 2005]
7. The Evpatoria Report - Cosmic Call [Golevka. 2005]
8. Dorena - I Huset Jag Växte Upp [Holofon. 2009]
9. Flunk - Spring To Kingdom Come [Morning Star. 2004]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1994: Part 2):
10. Bark Psychosis - Big Shot [Hex. 1994]
11. Laika - Sugar Daddy [Silver Apples Of The Moon. 1994]
12. Dirty Three - Better Go Home Now [Dirty Three. 1994]
13. Dirty Three - Dirty Equation [Dirty Three. 1994]

14. Ostinato - Annotation [Left Too Far Behind. 2004]

To ja zacznę może nietypowo - od Gwoździa Programu. Wybrałem tym razem epickie brzmienie szwajcarskiej kapeli The Evpatoria Report. Kosmiczna kompozycja dobrze pasuje do atmosfery post-koncertowego wspominania poprzedniego tygodnia i wizyty w Hydrozagadce. Sam występ - jak można by było się spodziewać rozpoczął się z 45 minutowym poślizgiem. Ale to akurat nie jest najważniejsze. Był to mój 3 koncert Immanu Ela i muszę stwierdzić, że był najlepszy. Idąc do Hydrozagadki trochę się bałem, bo rzadko mi się zdarza być 3 raz na koncercie tego samego zespołu. Bałem się spowszednienia. Bałem się też z innych powodów, bo Immanu El od pewnego czasu kojarzy mi się z pewną osobliwą traumą (trochę fatum się na bazie tego zbudowało). Więc był to nijako koncert na przełamanie. Odnoszę wrażenie, ze to przełamanie się udało. Dostałem od Szwedów 75 minut muzyki, 2 bisy (jak podkreślił sam zespół zdarza się to bardzo rzadko), 2 nowe kawałki z nadchodzącej płyty (które zwiastują naprawdę dobry album), która ma się ukazać jesienią i ma zawierać 8 zupełnie nowych kompozycji. Na żywo wywarły one na mnie bardzo dobre wrażenie. Co ciekawe jeden z zaprezentowanych utworów nie ma jeszcze tytułu i słów. Zespół ustami Claes Strängberga zaprosił nawet publiczność, żeby po koncercie podejść do stoiska z merchem i podzielić sięswoimi sugestiami i pomysłami. Setlista z koncertu też dla mnie osobiście była bardzo dobra - przekrojowo pokazywała twórczość Immanu Ela - "Under Your Wings I'll Hide" i "Astral Days" (świetne stroboskopy i o wiele bardziej agresywna aranżacja w porównaniu do nagrania studyjnego) z debiutanckiego albumu, "Tunnel" i "Agnes Days" z Moen, do tego dwa nowe kawałki, "Panda" na pierwszy bis i kilka innych utworów - nie mam prawa narzekać. Zespół też pokazał, że lubi do Polski przyjeżdżać i na pewno tu wróci na trasie promującej kolejny album. Publiczność też ciepło przyjęła muzyków. To co mi się zawsze podobało na koncertach Szwedów to atmosfera - intymna, bliska, romantyczna, kameralna. Bez barierek odgradzających muzyków. Bez tłoku i przepychanek - bo każdy ma miejsce by w spokoju kontemplować muzykę. Dźwięki tulą ciepło publiczność. Akcenty są dobrze wyważone. Napięcie poprawnie budowane i aranżacje - z pazurem wykonane. Czy warto się wybierać kolejny raz? Zdecydowanie tak. Najlepiej z drugą połówką - wrażenia zdublowane!
W Norweskim kąciku muzycznym wystąpiła znana na świecie elektroniczna formacja Flunk. Muszę przyznać, że zapomniałem o niej na długi czas i dopiero radiowa koleżanka mi o niej przypomniała jakiś czas temu. Stwierdziłem, że w otoczeniu takich spokojnych zespołów jak Immanu El i Bark Psychosis, Flunk będzie dobrym tematycznym (muzycznie) dopełnieniem audycji. Zespół powstał w Oslo w 2000 i tam rezyduje do dziś. Trip-Hop w ich wykonaniu jest mocno inspirowany osiągnięciami Massive Attack. Często też u Flunk słychać delikatny damski wokal. Generalnie jest to bardzo przyjemna propozycja z kraju Wikingów.
Zgodnie z zapowiedzią sprzed 2 tygodni Dwie dekady historii Post-Rocka rozpoczął utwór z płyty Hex. Po nim pojawiły się utwory zespołów, które również chciałbym wyróżnić na tle 1994 roku. Na początek - brytyjska Laika. Nazwa oczywiście jest inspirowana psem Łajką - pierwszego zwierzęcia w kosmosie. Ta założona przez byłych członków zespołu Moonshake formacja charakteryzowała się dość organicznym brzmieniem jak na zespół wykorzystujący w swojej muzyce tak potężną porcję elektroniki. Koncept pozostał ten sam - bajeczne damskie wokale i głównie elektroniczne kompozycje. Jednak wykorzystanie "żywej" perkusji, bębnów i sampli, które są dopełnieniem do żywego instrumentarium sprawiło, że słuchając Laiki mam wrażenie, że brzmienie tego zespołu jest autentyczne, nieco garażowe, momentami skoczne i żywe (polirytmiczny miks bitów). Muzyka wydaje się bardzo prosta, ale jest mocno teksturalna w istocie.
Drugim zespołem, który zagościł w kąciku było australijskie trio Dirty Three. Czy to trio jest wredne i brudne? Nie wiem. Fakt faktem ich muzyka jest momentami brudna i ciężka. Nie chodzi tu o mocno przesterowane gitary. Pierwsze skrzypce w zespole grają bowiem... skrzypce. Warren Ellis, który na skrzypcach wygrywa naprawdę karkołomne solówki (muzyk z klasycznym, wyższym wykształceniem) do spółki z Mickiem Turnerem (gitara) i Jimem Whitem (perkusja) w 1993 założył w Melbourne projekt, w którym wpływy folku są niemal tak silne jak Post-Rocka. Debiutancki album potwierdza to doskonale. O czym warto wspomnieć Ellis na 1 koncercie grupy przylepił do swoich skrzypiec gitarową przystawkę nadając swojemu instrumentowi, mocne, przesterowane brzmienie. Być może to właśnie to od brzmienia zespół przybrał nazwę Dirty Three - trójka muzyków grająca odbiegają1e od klasycznych, czystych dźwięki. Zespół szybko wrósł z scenę Melbourne i stał się inspiracją dla wielu Post-Rockowych zespołów, które masowo zaczęły powstawać kilka lat później.
Cytat na koniec wędruje do dawno nie słyszanego w audycji Trenta Reznora. Nie mogłem sobie odmówić przyjemności przyniesienia, któregoś z utworów pochodzących z płyty With Teeth, która dostałem w prezencie na urodziny. Wybór padł na przewrotne "Beside You In Time" - kawałek, który bardzo mi się podoba za sprawą samego brzmienia (spokojny początek, dojście do punktu kulminacyjnego stopniowo zwiększając napięcie i elektroniczna kanonada prowadząca do końca), jak i metaforycznego tekstu, w którego wgryzienie się i zrozumienie - nie jest wcale takie łatwe:
"Now that I've decided not to stay
I can feel me start to fade away
Everything is back where it belongs.
"
by Trent Reznor.

wtorek, 22 marca 2011

It’s a long way there and still everything in its right place...

Nie powiem, że nie było kłopotów przy tej audycji. Przez roztargnienie zapomniałem zabrać ze sobą muzykę do studia, przez co musiałem w trybie awaryjnym wracać po nią do miejsca swego zamieszkania. Na szczęście obsuwa była niewielka i musiałem zrezygnować tylko z 2-3 utworów. Na domiar złego w prowadzeniu bardzo przeszkadzał mi kaszel, który był znakiem niewyleczonego do końca gigantycznego przeziębienia. Chyba jeszcze nigdy nie prowadziło mi się tak ciężko (fizycznie). Dlatego też nie powiedziałem wszystkiego, co chciałem. Mam nadzieję, że nadrobię nieco tą notką.

Playlista 15.03.2011 (Wielkopostnie vol.2)

1. Explosions In The Sky - Day Five [The Rescue EP, 2005]
2. Up-C Down-C Left-C Right-C ABC + Start - Sadako's Fury [And The Battle Is Won. 2005]
3. Russian Circles - Carpe [Enter. 2006]
4. Long Distance Calling - Apparitions [Avoid The Light. 2009]
5. Hermitage - Glass [The Silent Ballet Compilation Volume V: I Let My Fears Get The Best Of Me. 2007]
6. The White Birch - Donau Movies [Star Is Just A Sun. 2002]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1994: Part 1):
7. Bark Psychosis - The Loom [Hex. 1994]
8. Bark Psychosis - Absent Friend [Hex. 1994]

9. Immanu El - Kina [Killerwhale EP. 2005]
10. Ulan Bator - Sea-Room [Polaire. 1997]

Audycja rozpoczęła się w stylu, który można podciągnąć pod kategorię chwila spokoju i nagłe uderzenie. Po dance'owym (wedle EITS jest to najsmutniejszy kawałek dance ever) utworze na start przyszedł czas na 2 ciężkie, Post-Rockowe kawałki. Pierwszy z nich pochodzi spod rąk zespołu o bardzo osobliwej i nietuzinkowej, długiej nazwie. Głównie za jej sprawą kapela jest często opisywana i nazywana za pomocą skrótowca Up-C Down-C (po prostu niewielu osobom chce się wymawiać tak długą nazwę i nawet w recenzjach ten skrót przewija się dość gęsto). Brytyjczycy z hrabstwa Kent mają na koncie już 5 albumów, a ich wariacja na temat Post-Rocka jest momentami niebanalna i zaskakująca. Na pewno warto się z nimi zapoznać. Zresztą w najbliższym czasie postaram się przynieść ze sobą do studia coś jeszcze.
W Wielkopostnej atmosferze Gwoździem Programu wybrałem utwór zespołu Long Distance Calling. Monumentalny, epicki, konkretny i ciężki momentami Post-Rock to ukoronowanie tej audycji. Kawałek do szpiku kości przesiąknięty ideologią Post-Rockowego grania. Otwiera też bardzo dobrą moim zdaniem płytę Niemców.
W Norweskim kąciku muzycznym wystąpił tym razem projekt The White Birch. Jest to jeden z trzech najbardziej znanych zespołów Post-Rockowych z Kraju Wikingów. Niestety trio rozpadło się w 2005 roku, ale przez okres 10 lat swojej twórczości wydali na świat 5 albumów i EPkę - czyli stosunkowo sporo. Ich brzmienie charakteryzowało połączenie ambientu i Post-Rocka. Do tego nad wszystkim wyczuwam mocnego shoegaze'ingowego ducha. Przestrzenne brzmienie wzbogacone o eteryczne wokale sprawia, że muzyka Norwegów jest niesamowicie wkręcająca i klimatyczna. Szczerze polecam.
W kąciku Dwie dekady historii Post-Rocka wkroczyliśmy w przebogaty rok 1994. Trochę w nim na pewno pobędziemy. W pierwszej części opowiastki o tym roku - absolutny klasyk i kawałek historii - Bark Psychosis i płyta "Hex", w której to recenzji autorstwa Simona Reynoldsa według legendy po raz pierwszy pojawił się termin Post-Rock. Dlaczego legendy? Po latach się okazało, że ten termin krążył gdzieś w powietrzu przez jakiś czas i pojawiał się w różnych kontekstach we wcześniejszym czasie (np w recenzji zespołu The Earthman z Australii w 1992). Zresztą sam Reynolds po latach przyznał, ze użył już tego terminu wcześniej w artykule dla magazynu Melody Maker. Ale dopiero recenzja dla magazynu Mojo napisana przez rzeczonego już dziennikarza, nabrała takiego rozgłosu, że termin na stałe się ukuł jako nazwa dla rodzącego się już od ładnych kilku lat nowego gatunku muzyki rockowej.
Co do samego Hex - iście benedyktyńską pracę wykonali Brytyjczycy przy nagrywaniu tego krążka - szczególnie Graham Sutton, który niczym szalony alchemik poszukując kamienia filozoficznego testował i szukał odpowiedniej mikstury muzycznej by nasycić swe pragnienia i spełnić swoją artystyczną wizję. Kilku członków zespołu nie wytrzymało takiej atmosfery i dominującej roli Suttona, żegnając się z zespołem po nagraniu płyty. Hex to bardzo zgrabne i precyzyjnie wysublimowane dzieło, które łączy w sobie elementy elektroniki (około połowa dźwięków na płycie powstało przy użyciu komputera i chodzi tu zarówno o same sztuczne sample jak i przetworzone komputerowo nagrane wcześniej "żywe" dźwięki - co ciekawe ta praca jest praktycznie nie do wyłapania przez co brzmienie na płycie jest bardzo naturalne i zarazem wzbogacone o potężną dawkę kojącej atmosfery) i Post-Rocka niszcząc przy tym konwenanse znane z muzyki rockowej. To podejście zaowocowało sukcesem albumu, który stał się symbolem Post-Rocka lat 90-tych. Bardzo przyjemnie się słucha takiej muzyki.
Pod koniec audycji udało mi się jeszcze zmieścić króciutką zapowiedź koncertu, który będzie powodem mojej absencji w prowadzeniu następnej audycji. Chodzi o Immanu El, którego koncert odbędzie się 22 lutego w Hydrozagadce.
Cytat na koniec wędruje do bohatera kącika historycznego. Tak się jakoś złożyło, że w tej przesyconej Post-Rockiem audycji znalazło się niewiele słów. Akurat Bark Psychosis często korzysta z wokali, więc dało się znaleźć kilka linijek, które można by było wyróżnić w ten specjalny sposób:
"And its high, high time I found myself on the road
educate myself til it hurts

And it's high, high time I satisfy what it takes

it all just seams so differently."
by Bark Psychosis.

wtorek, 15 marca 2011

Just take a little look from outside when you can...

lWiele kobiet zagościło w tym wydaniu Post Scriptum. Związane one są z różnymi gatunkami muzycznymi - również takimi, które wcześniej się w audycji praktycznie nie pojawiały (chociażby grunge). Według mnie ta różnorodność stała się mocą tej audycji i nie pozwala jej zaszufladkować. I nie da się ukryć, że tym razem Post-Rocka było bardzo niewiele.

Tracklista 08.03.2011 (Kobieco vol.2)

1. Paatos - Is That All? [Silence Of Another Kind. 2006]
2. Caroline - Lulabye [Verdugo Hills. 2011]
3. Caroline - Sleep [Verdugo Hills. 2011]
4. Laura - Speakeasy Or Nothing [Photographs... EP. 2002]
5. Blue Foundation - Sweep [Sweep Of Days. 2004]
6. Portishead - Glory Box [Roseland NYC Live. 1998]
7. Malory - Want You [The Third Face. 2005]
8. Serena Maneesh - Sapphire Eyes [Serena Maneesh. 2005]
9. Björk - Venus As A Boy [Debut. 1993]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1993):
10. Gastr Del Sol - A Watery Kentucky [The Serpentine Similar. 1993]
11. Gastr Del Sol - Ursus Arctos Wonderfilis [The Serpentine Similar. 1993]

12. Hole - Doll Parts [Live Through This. 1994]
13. Melissa Auf Der Maur - Followed The Waves [Auf Der Maur. 2004]
14. Sylvan - Midnight Sun [Force Of Gravity. 2009]

Na początku pierwszej godziny postanowiłem przybliżyć płytę Verdugo Hills autorstwa Caroline Lufkin występującej pod pseudonimem scenicznym Caroline. Ta Absolwentka Berklee School Of Music z Bostonu kazała nam aż 5 lat czekać na swój 2 solowy krążek. Jest on zbliżony stylistycznie do debiutanckiego Murmurs. Niecałe 40 minut wypełnione anielskim wokalem Caroline i lekkimi elektronicznymi bitami i dźwiękami, które przypominają trochę glitch. Wszystko jest bardzo oszczędnie i precyzyjnie dozowane. To nijako tło dla wokali, które na tej płycie są najważniejsze. Płyta jest bardzo spokojna, więc moim zdaniem nadaję się do stworzenia uroczej i romantycznej atmosfery.
Na Gwóźdź Programu tego Post Scriptum wybrałem fenomenalny utwór 'Sweep" autorstwa duńskiego zespołu Blue Foundation. Męski wokal MC Jabbera , który buduje napięcie przez pewną cześć utworu ustepuje potem miejsca pięknemu śpiewowi Kirstine Stubbe Teglbjærg. Warto też wspomnieć o samej warstwie instrumentalnej, w której szeroko wykorzystano instrumenty smyczkowe. Ciekawie to współbrzmi z elektronicznymi bitami i samplami.
W Norweskim kąciku muzycznym wyszukałem zespół, który obraca się w kręgu muzyki shoegaze i zdarza mu się obsadzać na wokalach kobiety (kilka współpracowało przy nagrywaniu debiutanckiej płyty zespołu). Kawałek "Sapphire Eyes" to porcja głośnych, charakterystycznych dla shoegaze'u gitar, które nieco tłamszą wokal. Aczkolwiek jeśli dobrze się wsłuchamy to z pewnością go usłyszymy. Sukces debiutanckiego albumu przysporzył też kapeli popularności w rodzinnym kraju.
Dwie dekady historii Post-Rocka stały się krótka wycieczką do roku 1993. Był to rok, w którym nie działo się nic specjalnego. Udało mi się jednak wyłuskać debiutancki krążek zespołu Gastr Del Sol. Brzmi on bardzo surowo, garażowo, chłodno. Dźwięk jest wysublimowany, rytm niespieszny, wokal niepokojący, a atmosfera mroczna. Ciężko się słucha takiej muzyki. Gastr Del Sol było jednym z pierwszych przedstawicieli sceny Post-Rockowej z Chicago. Wiele zespołów - zwłaszcza z tego miasta potem ich umieszczało w swoich inspiracjach.
Końcówka audycji zaskoczyła nie jednego słuchacza Post Scriptum. Kombinacja dwóch utworów - Hole i Melissy Auf Der Maur to chyba wydarzenie bez precedensu. Padło nawet stwierdzenie, że coraz mniej Post-Rocka w Post Scriptum się pojawia i nawet grunge zaczął się na liście pojawiać. Wcześniej też, przed kącikiem historycznym pojawiła się też Björk z utworem, który został rozsławiony za sprawą ścieżki dźwiękowej do kultowego filmu "Leon Zawodowiec". Suma summarum - sporo ciekawostek.
Na playliście muszę tez wyróżnić "Want You" - rewelacyjny utwór od niemieckich shoegaze'rów z Malory.
Cytat na koniec tym razem pochodzi też z utworu, który zakończył audycje, więc ładnie się to wszystko zgrało. Utwór ten jest moim zdaniem najbardziej poetycki ze wszystkich zaprezentowanych w audycji. Strofa całkiem długa, ale i ładna:
"An ice crystal ocean
As far as the eye can see
And when I listen closely
The silence speaks
To me
And while I listen closely,
A peaceful majesty."
by Sylvan.

wtorek, 8 marca 2011

The world is full of indisputables...

Spokojnie i leniwie rozpoczął się ten miesiąc. Oprócz 2 mocniejszych akcentów w audycji zagościły niemalże same delikatne i wolne dźwięki. Złagodniało ostatnio to Post Scriptum...

Playlista 01.03.2011 (Na spokojny początek miesiąca.)

1. Dream Theater - Peruvian Skies [Falling Into Infinity. 1997]
2. The Echelon Effect - In The Continuum Of Time [Mosaic. 2010]
3. The Echelon Effect - Hidden By The Curvature Of Earth [Fracture And Fragments. 2010]
4. The Echelon Effect - Your First Light My Eventide [Your First Light My Eventide. 2011]
5. Trent Reznor & Atticus Ross - In Motion [The Social Network OST. 2010]
6. Pelican - Embedding The Moss [Ephemeral EP. 2009]
7. Rosetta - TMA-1 [Project Mercury Split EP. 2007]
8. Madrugada - Highway Of Light [Madrugada. 2008]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1991-1992: Part 2):
9. Stereolab - Enivrez-Vous [Peng!. 1992]
10. Sterolab - Stomach Worm [Peng!. 1992]
11. Pram - Dead Piano [Gash. 1992]
12. Pram - Flesh [Gash. 1992]

13. Collapse Under The Empire - Buried In Pieces [Systembreakdown. 2009]
14. The Mercury Program - Tequesta [A Data Learn The Language. 2002]

Audycja rozpoczęła się od utworu amerykańskiej kapeli progresywno metalowej - Dream Theater. Chciałem też tym utworem dobrze przejść pomiędzy audycjami, a tak się złożyło, że 1 marca swój radiowy debiut miała audycja "za PROGiem", która od tej pory będzie poprzedzać świat Post Scriptum. Samo "Peruvian Skies" to bardzo spokojna (jak na Nowojorczyków) kompozycja z ich najlżejszego albumu w karierze. To miał być też dobry zwiastun tego, że ta odsłona Post Scriptum będzie utrzymana w spokojnym klimacie.
Chwilę potem przyszła pora na "Odkrycie miesiąca". Na fali zainteresowania i fazy na Ambient Post-Rock w lutym największe wrażenie wywarł na mnie projekt The Echelon Effect. Pod linkiem znajduje się strona na której można znaleźć całą dyskografię Davida Waltersa, czyli Pana kryjącego się pod tą sceniczną nazwą. Lwią część jego muzyki można też pobrać na zasadzie "płać ile uważasz". Szczególnie polecam fanom God Is An Astronaut, Lights Out Asia i The American Dollar. Przy tych dźwiękach można się zamyślić i rozmarzyć, a elektroniczny posmak i wykorzystanie ogólnie rzecz biorąc nietypowych instrumentów (przez zaproszonych muzyków) jest dodatkowym atutem tej muzyki.
Żeby jednak nie utonąć w klimacie zbudowanym przez pierwszą godzinę postanowiłem trochę przyspieszyć tempa i wyrwać słuchaczy ze stanu rozmarzenia. Utwór Pelicana był prologiem do Gwoździa Programu, który padł łupem Filadelfijskiej Rosetty. Instrumentalny, monumentalny i atmosferyczny metalowy kawałek "TMA-1" to jeden z przykładów geniuszu tej kapeli. Obok ich znaku markowego, którym są utwory z Michaelem Armine'm na wokalach, w 2007 nagrali utwór bez udziału jego głosu, ale z zachowaniem rewelacyjnego klimatu, iście przestrzennego jak kosmos klimatu.
W Norweskim kąciku muzycznym sięgnąłem tym razem po nieistniejący już zespół Madrugada. Ta jedna z bardziej znanych i kojarzonych na świecie kapel została tragicznie przez los potraktowana. W 2007 zmarł w wieku 31 lat Robert Solli Burås - gitarzysta i autor dużej części tekstów zespołu. Po wydaniu płyty Madrugada i trasie koncertowej zespół się rozwiązał po 13 latach działalności.
Kącik historyczny to spotkanie z muzyką 1992 roku, a tak dokładniej ze sceną brytyjską. W kąciku wystąpiły 2 płyty, które nie dość, że są kompletnie odmienne brzmieniowo, są też zarazem dobrym odzwierciedleniem pozycji tych zespołów z perspektywy 20 lat. Stereolab jest renomowaną marką (uznawany za jeden z najbardziej wpływowych kapel sceny alternatywnej lat 90-tych), do której wielu muzyków się odnosi (vide nowa płyta Mogwai, która jest lekko inspirowana ich brzmieniem) i Pram - zespół dzisiaj już zapomniany.
Cytat na koniec tym razem w ręce utworu otwierającego. Wielu utworów z wokalami w audycji nie było, więc i wybór był niewielki. Stanęło ostatecznie na tym fragmencie "Peruvian Skies". Coś nostalgicznego w nim odnajduję:
"Hey, I hope you know
I'm taking all of this with me when I go."
by John Petrucci.

wtorek, 1 marca 2011

Our days are multiplied...

Kolejny raz w Post Scriptum dała o sobie znać elektronika. Tym razem sporo utworów nawiązywało do stylistyki Post-Rocka i muzyki elektronicznej. Zresztą ostatnio bardzo często słucham właśnie takiej muzyki, więc to na audycji musiało się odbić.

Playlista 22.02.2011 (Crush Post-Rock with electronics)

1. Mew - Apocalypso [And The Glass Handed Kites. 2005]
2. Mogwai - How To Be A Werewolf [Hardcore Will Never Die, But You Will. 2011]
3. Mogwai - Mexican Grand Prix [Hardcore Will Never Die, But You Will. 2011]
4. 65daysofstatic - Pacify [Weak4. 2010]
5. Clark - Suns Of Temper [Totems Flare. 2009]
6. Clark - Absence [Totems Flare. 2009]
7. The American Dollar - Starscapes [A Memory Stream. 2008]
8. Oceansize - Home & Minor [Home & Minor EP. 2009]
9. Ulver - Dressed In Black [Blood Inside. 2005]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1991-1992: Part 1):
10. Slint - For Dinner... [Spiderland. 1991]
11. Moonshake - City Poison [Eva Luna. 1992]
12. Moonshake - Musgshot Heroine [Eva Luna. 1992]
13. Moonshake - Drop In The Ocean [Eva Luna. 1992]

14. Unlearn - Emerald City [Places. 2009]

Audycja rozpoczęła się z wigorem od kawałka zespołu Mew. Ostatnio bardzo lubię zaczynać audycję szybkimi kawałkami, chyba na rozgrzanie przed dalszą muzyczną podróżą z Post Scriptum.
Chwilę potem pojawiła się krótka recenzja najnowszej płyty Szkotów z dobrze znanego Mogwaia. Trochę zawiodłem się na tej płycie. Jest całkiem dobra. Ale całkiem to dla Mogwaia ciut za mało. Ma kilka dobrych momentów. Ale spośród 11 kawałków tak naprawdę 4 do mnie trafiają (2 zostały zaprezentowane). Zespół postanowił nagrać płytę w dużej mierze elektroniczną. Brakuje trochę przytłaczających riffów i tej lekko shoegaze'ingowej gitarowej maniery. Okazuje się, że klimat "The Sun Smells To Loud" z poprzedniej płyty wyewoluował dość mocno i zdominował najnowsze wydawnictwo Szkotów. Na pewno tej płyty nie skreślam. Jest całkiem niezła. Genialny Jednak miejsca wśród 3 najlepszych longplayów Mogwaia z pewnością nie zajmie. Warto zwrócić uwagę na kawałek "Mexican Grand Prix" - to błysk geniuszu. Fantastyczna i prosta rytmika, coraz bardziej rozbudowująca się forma i motoryka, od której nóżka sama zaczyna wytupywać rytm. Urzekający utwór.
Nie mogłem sobie odmówić przyjemności zaprezentowania 2 ostatnich utworów z płyty Totems Flare. Chris Clark wyczynia tam prawdziwe cuda. Te utwory są tak skrajne, że można by pomyśleć, że mają 2 różnych autorów. A jednak w głowie Chrisa Clarka zrodził się pomysł by pójsc jeszcze dalej. "Absence" to nijako dopełnienie rewelacyjnego "Suns Of Temper" w którym tłuste i mocne basowe blast beaty powodują drżenie biurka i zachwianie strzałki na sejsmografach w najbliższej okolicy, a w 2 części utworu do tego krajobrazu zniszczenia dołącza wokal Pana Clarka i wolna, budująca klimat melodia w tle, która świetnie współgra z wszelkimi perkusyjnymi i nie tylko wynalazkami. IDM w czystej formie.
Z racji tego, że tematem przewodnim audycji była elektronika mieszana z Post-Rockiem to Gwoździem Programu wybrałem kawałek zespołu The American Dollar, który jest zarazem najdłuższą kompozycją w ich karierze. Rozbudowany i dobrze skomponowany w 12 minutach kompresuje styl muzyczny duetu z Queens.
W kąciku Dwie dekady historii Post-Rocka zamknęliśmy rok 1991 - obiecane dopełnienie historii płyty Spiderland zespołu Slint. Tym samym przeszliśmy do roku 1992 i w pierwszej części spotkania z muzyką pochodzącą tego roku można było się zapoznać z płytą Eva Luna w wykonaniu brytyjskiego zespołu Moonshake. Założona rok wcześniej kapela to kolejny przedstawiciel brytyjskiej sceny, która w początku lat 90-tych była motorem napędowym rozwoju gatunku. Zespół za swój debiutancki album zebrał przychylne recenzje. Połączenie wokali (charakterystycznych, z chrypką) i dynamicznych, rytmicznych sampli oprócz Post-Rocka przywołuje skojarzenia chociażby z Krautockiem.
Zaś w Norweskim kąciku muzycznym - coś mrocznego, niepokojący Ulver ze swoim industrialno-elektroniczno-eksperymentalnym brzmieniem charakterystycznym dla płyty Blood Inside. Bardzo błądził po stylach ten zespół. Skład również często się zmieniał. Dlatego też zarówno fani black metalu (pierwsze płyty) jak i elektroniki (ostatnie wydawnictwa) znajdą w ich muzyce coś dla siebie.
Tym razem bez cytatu na koniec bo w audycji znalazło się dużo instrumentalnych utworów i nie znalazłem niczego wartego wyróżnienia w utworach tekst posiadających ;P

poniedziałek, 21 lutego 2011

Remember me as you fall to sleep...

Post-Walentynkowe wydanie Post Scriptum stało się okazją do przedstawienia kilkunastu utworów mniej lub bardziej zahaczających o temat miłości. A jest to dziedzina nieprzemijalna, więc przez to - wiecznie żywa. Dla wielu tez miłość, jest prawdziwym sensem ludzkiej egzystencji.

Playlista 15.02.2011 (Lovely tunes)

1. Marilyn Manson - The Love Song [Holy Wood (In The Shadow Of The Valley Of Death). 2000]
2. Tiamat - Vote For Love [Commandments. 2007]
3. The Appleseed Cast - Hello Dearest Love [Two Conversations. 2003]
4. Pure Reason Revolution - AVO [Amor Vincit Omnia. 2009]
5. RPWL - Waiting For The Smile [Trying To Kiss The Sun. 2002]
6. Coldplay - Yellow [Parachutes. 2000]
7. Pivot - Make Me Love You [Make Me Love You. 2005]
8. Caroline - Where's My Love [Murmurs. 2006]
9. Mono - Are You There? [You Are There. 2006]
10. Elements Of Something Really Beautiful - Realizing The Reality Of Love (Lost In A Tunnel) [Hey Angel. 2006]
11. The Samuel Jackson Five - How to Evade Your Obsessive Shadow [Goodbye Melody Mountain. 2008]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1990-1991: Part 2):
12. Talk Talk - Ascension Day [Laughing Stock. 1991]
13. Talk Talk - Myrrhman [Laughing Stock. 1991]
14. Slint - Washer [Spiderland. 1991]

15. Sixpence None The Richer - Kiss Me [Sixpence None The Richer. 1997]

Na przekór miłości audycja rozpoczęła się od piosenki z miłością w tytule, ale nie opowiadającej o niej. Marilyn Manson woli jednak śpiewać o broni, Bogu i rządzie niźli o słodkim i romantycznym uczuciu. Obok Manson na początku pojawił się tez dawno w Post Scriptum nie słyszany Tiamat. Żywy i skoczny kawałek był drugą propozycją na rozgrzanie w ten mroźny wieczór.
Gwoździem Programu był monumentalny i epicki kawałek zespołu Mono. To pytanie w tytule to również pytanie, które możemy sobie zadać wszyscy sami sobie. Czy tam jesteś? Uniwersalizm spowodował, że można to podpiąć również i pod temat tej audycji. Emocje płynące z tego utworu, budowanie napięcia i niepokojące dźwięki skłaniają do zadania sobie pytania czy miłość jest w nas i ile jej tak naprawdę jej jest.
Tuż po nim nastał czas krótkiej, ale przejmującej i refleksyjnej Post-Rockowej kompozycji. Emocjonalny przekaz zawarty w tych dźwiękach jak to już bywa w muzyce eksperymentalnej stanowi nieodłączną wartość dodaną do samej muzyki.
Norweski kącik muzyczny padł łupem kolejnej norweskiej formacji Post-Rockowej - chyba najbardziej znanej kapeli z tego kraju, obracającej się w tym muzycznym klimacie - The Samuel Jackson Five.
w historycznym kąciku tradycyjnie wypełniającym 2 godzinę audycji skupiliśmy się wyłącznie na roku 1991 - w nim bowiem ukazały się 2 niezwykle ważne, powiem nawet fundamentalne i przełomowe dla dalszej ewolucji gatunku albumy. Tym razem kącik polubił też również Radiowy chochlik, który pomieszał mi nieco szyki, więc w kolejnym odcinku szykuje się krótkie dokończenie opisu treści zawartych na płycie Spiderland - magnus opus zespołu Slint i dla wielu nadal ścisła czołówka Post-Rockowych albumów - mimo upływu już 20 lat od jego premiery. Kawałek "Washer" to według mnie najlepsza propozycja z tej płyty. Warto też spojrzeć w tekst - bardzo mocną stronę utworu. Szczególnie spodobał mi się ten cytat:
"Wash yourself in your tears
And build your church
On the strength of your fears."
Interpretacje? Hmm. Ciężka sprawa. Być może synteza procesu oswajania się ze strachem i cierpieniem (spowodowanym miłością jak wynika całościowo z tekstu) - droga oparta na przekuwaniu swych lęków w wiarę - chyba w lepsze jutro.
Nie można tez pominąć zespołu Talk Talk, który zakończył swoja muzyczną ewolucję i droge (został rozwiązany w 1991 roku, więc jeden z Ojców założycieli nie doczekał stricte narodzin gatunku w symbolicznym roku 1994) eksperymentalnym i nieco minimalistycznym albumem Laughing Stock. Kwintesencja ich brzmienia tkwi nadal w zgrabnym połączeniu wokalu i świeżego podejścia do muzyki. Słuchajac tych albumów nie mogę nie odnieść wrażenia, że Talk Talk dzisiaj by również z powodzeniem mogło robić karierę. Kwestia tylko, czy nie utonęłoby w morzu zespołów, które cały czas próbują doścignąć osiągnięcia swoich mistrzów.
Warto też wyróżnić utwór zespołu Coldplay. Nieprzypadkowo trafił on na tą listę. Zasłuchiwałem się w niego już w licealnych czasach i zawsze kojarzył mi się bardzo pociesznie i pozytywnie. Tak się złożyło, że w jednej z kawiarni nota bene 14 lutego dotarły też do mnie dźwięki tego kawałka. Decyzja obecności w takiej specjalnej audycji mogła być tylko jedna. Nietypowe też było zakończenie. Słodziutkie i bardzo mainstreamowe (kto nie zna tego kawałka) wykonanie "Kiss Me" wydało mi się dobrym podsumowaniem Post-Walentynek. W końcu pocałunki nie muszą ograniczać się tylko do jednego dnia w roku.
Tradycyjny cytat podsumowujący był tym razem sporym problemem. Zebrało się kilka ciekawych strof, które mógłbym tak mocno wyróżnić, ale zdecydowałem się na ten pochodzący z kawałka "Yellow". Sentymenty wzięły jednak górę ;):
"Your skin, oh yeah, your skin and bones
Turn into something beautiful
D'you know? You know I love you so
You know I love you so."
by Coldplay.

wtorek, 15 lutego 2011

Take me to the fantastic place...

Post Scriptum tego dnia wypłynęło na zdecydowanie spokojniejsze wody. Klimatu audycji na pewno nie brakowało. Były też chwile refleksji, których nie sposób pominąć w 2 części tej notki.

Playlista 08.02.2011 (Spokojne, feryjne wyciszenie)

1. Arms And Sleepers - The Architekt [Matador. 2009]
2. Marillion - Fantastic Place [Marbles. 2004]
3. No-Man - Night Sky Sweet Earth [Speak. 1999]
4. Lunatic Soul - Suspended In Whiteness [Lunatic Soul II. 2010]
5. Sigur Rós - Myrkur [Von. 1997]
6. Lights Out Asia - Spiti Elefas [Tanks And Recognizers. 2007]
7. Hammock - What Heaven Allows [Kenotic. 2005]
8. The Low Frequency In Stereo - Atreides [The Low Frequency In Stereo. 2002]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1990-1991: Part 1):
9. Disco Inferno - Entertainment [Entertainment/Arc In Round. 1990]
10. Disco Inferno - Emigré [Open Doors, Closed Windows. 1991]
11. Cul De Sac - Death Kit Train [ECIM. 1991]
12. Cul De Sac - The Portland Cement Factory at Monolith, California [ECIM. 1991]

13. Grails - Canyon Hymn [The Burden Of Hope. 2003]

Audycję otworzył utwór amerykańskiego duetu Arms And Sleepers, który spokojnym trip-hopowo-elektronicznym brzmieniem wprowadził w świat tej odsłony Post Scriptum. Zresztą pierwsza godzina ukoronowana Gwoździem Programu (o którym będzie mowa za moment).
Ze Stanów Zjednoczonych na 2 kawałki przenieśliśmy się do Anglii. 2 klimatyczne i utrzymane w spokojnym tempie kompozycje pogłębiły kojący nastrój sączący się z głośników. Tak się złożyło, że oba kawałki maja w sobie wiele artystycznego piękna (szczególnie No-Man).
Chwilę potem nastał czas dla "polskiego Stevena Wilsona" - często używanego określenia Mariusza Dudy. Lunatic Soul ma wiele ładnych utworów i akurat z ostatniego wydawnictwa od tego solowego projektu basisty Riverside, akurat ten obok prezentowanego wcześniej "Wanderings", podoba mi się najbardziej.
By przejść do Gwoździa Programu, potrzebny był utwór, który wprawi słuchaczy w odpowiedni nastrój. Mój wybór padł na Sigur Rós w utworze, którego tytuł można przetłumaczyć jako "Ciemność". Zrealizowany (celowo bądź też nie - bo akurat w przypadku nagrywania pierwszej płyty przez Islandczyków, efekt końcowy był inny od zamierzonego) z lekko shoegaze'ingowym zacięciem kawałek, to jedna z wybijających się propozycji na płycie Von.
Gwoździem Programu - poetycki ambient Post-Rock od Panów z Lights Out Asia. "Spiti Elefas" oznacza po grecku "Dom Słonia" - to tez nazwa ekskluzywnej posiadłości i hotelu zarazem, położonej na greckiej wyspie Santorini. Smaczku dodaje lokalizacja - położenie tuż nad 300 m klifem, który gwarantuje przepiękne widoki na Morze Śródziemne. Miejsce według mnie wymarzone na podróż poślubną. A sam utwór - urzekający w swoim pięknie. Początkowo hałaśliwy i w miarę szybki kawałek, wyraźnie zwalnia tempo w 2 połowie by przy akompaniamencie lekkich, elektronicznych bitów, ambientowej przestrzeni i delikatnej gitary zrobić pole dla wokalów Chrisa Schafera. Coś cudownego.
W Norweskim kąciku muzycznym wreszcie przyszedł czas na zespół Post-Rockowy. Zaprezentowałem rozbudowaną i mocno gitarową kompozycję z debiutanckiego krążka zespołu The Low Frequency In Stereo - jednego z najbardziej znanych przedstawicieli norweskiego Post-Rocka na świecie.
Po tygodniu nieobecności powrócił tez kącik historyczny. Pierwsza część odcinka o 2 pierwszych latach tytułowych 2 dekad stała się okazją do zaprezentowania 2 ważnych zespołów, które wywarły olbrzymi wpływ na swoich następców. Brytyjskie Disco Inferno, które łącząc elektroniczne brzmienia z muzyką rockową zyskało miano zespołu eksperymentalnego i Cul De Sac z Bostonu w USA, które stało się nijako ojcem Bostońskiej sceny muzyki eksperymentalnej i rockowej (w raczej mocniejszym wydaniu). Disco Inferno rozpadło się na progu powstania Post-Rocka jako odrębnego gatunku muzycznego. Cul De Sac istnieje do dziś. I oba te zespoły jeszcze w najbliższych wydaniach kącika z pewnością będą się pojawiać.
Cytat z audycji na zakończenie wpisu wędruje do kawałka, który stał się hitem dnia audycji. Cudowna kompozycja z przepuszczonym przez szereg wokalnych efektów głosem, z którego da się wyłowić słowa. Słowa będące tak samo zachęcające jak sam kawałek:
"Take a little walk in the back of your mind,
Take a little walk to the back of your life, your life."
by Marc Byrd, Andrew Thompson.

poniedziałek, 7 lutego 2011

If you keep listening you can hear it for miles...

Tym razem w Post Scriptum zagościły nieco szybsze brzmienia, które mimo wszystko nie były pozbawione refleksyjnej nuty. Niestety z racji specyfiki audycji nie udało się przygotować kolejnego odcinku kącika "Dwie dekady historii Post-Rocka". Obiecuję, że za tydzień wszystko nadrobię.

Playlista 01.02.2011 (Sesyjna mieszanka vol.3)

1. Amplifier - Post Acid Youth [Amplifier. 2004]
2. Seigmen - Lament [Total 1994]
3. Seigmen - Slaver Av Solen [Metropolis. 1995]
4. Deftones - Hexagram [Deftones. 2003]
5. Godflesh - White Flag [Hymns. 2001]
6. pg.lost - Crystalline [In Never Out. 2009]
7. Constants - The Perpetual Morning Subsequent [Nostalgia For The Future. 2004]
8. Seigmen - Nemesis [Metropolis - The Grandmaster Recordings. 1996]
9. Seigmen - The Modern End [Radiowaves. 1997]
10. School Of Seven Bells - I L U [Disconnect From Desire. 2010]
11. Ljungblut - Migraine Sky [The Other Side Of All Things/Influences For A New Album. 2005]
12. Moving Mountains - 8105 [Pneuma. 2007]
13. Red Room Cinema - Treeburst In Bastogne [Red Room Cinema. 2008]

Tą lekko zahaczającą o sesję audycję rozpoczął kawałek o jakże wdzięcznym tytule "Post Acid Youth". Sama nazwa pasowała by raczej do pokolenia końcówki lat 70-tych i początku 80-tych, czyli do czasów młodości naszych rodziców.
Pierwsze Post Scriptum w lutym stało się okazją do zaprezentowania twórczości zespołu w kąciku "Odkrycie miesiąca". Z racji braku "Dwóch dekad..." rozbiłem Odkrycie na 2 części - po 2 utwory w każdej godzinie audycji. Kapelą, która wywarła na mnie największe wrażenie w styczniu było Seigmen. Norweski zespół, który podczas 10 lat swojego istnienia obracał sie w kręgu muzyki alternatywnego rocka, by z gotycko-grunge'owej formy, poprzez konwencjonalny i energetyczny rock ery płyty Metropolis, skierować się ostatecznie w stronę brzmień nieco przypominających industrialnego rocka. Przez długi czas przymierzałem się do poznania zespołu, na którego gruzach powstał uwielbiany przeze mnie Zeromancer i jak widać spodobał mi się on na tyle, że stał się bohaterem tego comiesięcznego kącika tematycznego. Seigmen, podobnie jak wspomniany już jego następca, mogę ze szczerym sercem polecić każdemu fanowi rocka. Warto zwrócić uwagę, że zespół dużą część swoich utworów nagrał z wykorzystaniem norweskich tekstów. Dopiero pod koniec twórczości, gdy popularność Seigmen wzrosła, zdecydowali się wydać płytę w całości po angielsku. Ciekawostką jest też wydanie płyty Metropolis w dwóch wersjach językowych, z tym że wersja angielska nie jest prostym przekładem norweskich liryków, tylko nową wariacją liryczną dopasowaną do niezmienionej w tym przypadku instrumentalnej formy (choć długości utworów się różnią - czasami znacznie). Szczerze powiedziawszy bardziej do mnie jednak przemawia norweskie wydanie Metropolis, choć niektóre angielskie utwory dorównują pierwowzorom.
Na Gwoźdź Programu wybrałem tym razem kawałek "Crystalline". Bardzo ładnie się rozwijający i rozbudowujący instrumentalny utwór to moim zdaniem najlepsza kompozycja na ostatniej płycie Szwedów z pg.lost. Krystaliczny umysł natomiast, który jest gotowy na przyjęcie i przyswojenie dużej partii materiału powinien być natomiast atrybutem każdego studenta przymierzającego się do sesji.
"Norweski kącik muzyczny" padł tym razem łupem projektu Ljungblut - solowego alter ego basisty Seigmen i Zeromancera - Kima Ljunga. Ten projekt przypomina mi trochę polskie Lunatic Soul. Mariusz Duda i Kim Ljung to basiści i liderzy swoich zespołów, które mimo tego, że obracają się w innych przestrzeniach muzycznych (Riverside to progresywny rock, a Zeromancer - industrialny rock), mają jedną wspólną cechę - nie zaspokajają wszystkich muzycznych pragnień swoich liderów. Ljungblut to muzyka różniąca się od wspomnianych już wcześniej projektów Kima Ljunga. Przez lata grania w tych zespołach Kim komponował też kawałki, które nie zawierały się w muzycznych ramach jego zespołów - w dużej mierze akustyczne, melancholijne, smutne i refleksyjne kompozycje (kolejne podobieństwo do Lunatic Soul) były przez kilka ładnych lat odkładane na prywatną półkę Kima. W końcu nagromadziło się ich aż tyle, że Kim postanowił je wydać jako album - tak powstał pierwszy, podwójny longlplay od Ljungblut. Ljung wykorzystał też przerwę w działalności Zeromancera i w 2007 wydał swój drugi solowy album.
Z racji newsa tygodnia - czyli informacji, że na Asymmetry Festival III wystąpi legendarny industrial metalowy zespół Godflesh - w Post Scriptum zagościła kompozycja tegoż zespołu. Wybrałem "White Flag", gdyż w kontekście Sesyjnej mieszanki nie należy się poddawać, mimo że sytuacja bywa czasami bardzo nieciekawa.
Do nauki podczas sesji (szczególnie wtedy gdy zasypiamy) świetnie nadaje się brutalnie wybudzające "Hexagram". Do podtrzymywania powiek - utwory Constants, a do wielu chwil spędzonych nad cyferkami i przekształceniami - Moving Mountains - w końcu każda sesja to w pewnym stopniu metaforyczne przesuwanie swoich własnych gór.
Przeglądając teksty utworów długo się zastanawiałem, który z nich wybrać jako cytat na podsumowanie tej audycyjnej notki. W końcu coś pchnęło mnie w stronę cytatu z "I L U". Mimo słodkiego brzmienia i na wskroś radosnej atmosfery płynącej z kawałka, to tekst (a jak się wsłuchamy to też i styl śpiewu wokalistki) jest przesiąknięty nostalgią. Niesamowitą nostalgią. Tytuł to de facto skrótowiec od słów "I Loved You" - i tu już nie trzeba niczego wyjaśniać. Jest to kolejny dowód na to, że radosna melodia, nie musi oznaczać radosnego wydźwięku piosenki, a sesja to czas, w którym łapiemy się czegokolwiek, by uciec od nauki:
"Watching the day break
And fighting the urge to sleep
'Cause my dreams won't let this die."
by School Of Seven Bells.

poniedziałek, 31 stycznia 2011

Don't worry about me...

Playlista bez tytułu. Ale z dużą ilością dobrej muzyki.

Playlista 25.01.2011 (Untitled 74)

1. This Is Your Captain Speaking - Lift [Storyboard. 2005]
2. Godspeed You! Black Emperor - 09-15-00 (Part Two) [Yanqui U.X.O.. 2002]
3. Archive - Sham [You All Look The Same To Me. 2002]
4. Trent Reznor & Atticus Ross - On We March [The Social Network OST. 2010]
5. If These Trees Could Talk - Malabar Front [If These Trees Could Talk. 2005]
6. Jakob - Verstærker [Jakob EP. 1999]
7. Caspian - Loft [You Are The Conductor EP. 2005]
8. Seigmen - Metropolis [Metropolis. 1995]
9. Saxon Shore - Twilight Is Our Advocate Tonight [Be A Bright Blue. 2002]

Dwie dekady historii Post-Rocka (A co przed?: Part 3):
10. Bark Psychosis - All Different Things [All Different Things EP.1989]
11. Slint - Kent [Tweez. 1989]
12. Slint - Pat [Tweez. 1989]
13. Slint - Rhoda [Tweez. 1989]

Cytat z audycji wędruje do Archive. Udało się z bowiem z utworu "Sham" wyłuskac kilka pięknych linijek, które jak ulał pasują do humoru towarzyszącego ostatnio audycji Post Scriptum:
"I know I believe
Yeah I think I
Believe that
It's wonderful

I know if I leave
My belief
Then I leave what's incredible."
by Craig Walker, Darius Keeler, Danny Griffiths.

wtorek, 25 stycznia 2011

I just can't bring myself to see it starting...

Fakt, faktem, audycja wyszła trochę eksperymentalna. Trochę tego, trochę owego by każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Post-Rock w różnych wariantach przewijał się natomiast przez całe Post Scriptum.

Playlista 18.01.2011 (Experymentalnie, ale z werwą)

1. Phideaux - One Star [The Great Leap. 2006]
2. Long Distance Calling - Fire In The Mountain [DMNSTRTN EP. 2006]
3. Heirs - Cabal [Alchera. 2009]
4. Godspeed You! Black Emperor - 09-15-00 (Part One) [Yanqui U.X.O.. 2002]
5. Kidneythieves - Mustard Seed [Trickster. 1998]
6. Zeromancer - Gone To Your Head [Zzyzx. 2003]
7. God Is An Astronaut - Radau [Far From Refuge. 2007]
8. Logh - City, I'm Sorry [The Raging Sun. 2003]

Dwie dekady historii Post-Rocka (A co przed?: Part 2):
9. Talk Talk - Happiness Is Easy [The Colour Of Spring. 1986]
10. Talk Talk - Desire [Spirit Of Eden. 1988]
11. Talk Talk - I Believe In You [Spirit Of Eden. 1988]

12. El Ten Eleven - Living On Credit Blues [The Silent Ballet Compilation Volume V: I Let My Fears Get The Best Of Me. 2007]

Cytat audycji wędruje tym razem nietypowo do utworu otwierającego. Sam tekst "One Star" otwiera wyliczanka. Porównanie do gwiazdy jako czegoś jasnego, nowego przywołuje mi skojarzenie ze świtem, nowym początkiem. Każdy wers może równie dobrze mówić o innej gwieździe, ale też wszystkie pasują do opisu jednej wyjątkowej. Wolność interpretacji w tym przypadku jest spora. Bliżej mi jednak do wersji z 3 wersami pasującymi do 1 gwiazdy - tej której nagle pojawia się w najciemniejszą noc, formuje się w jasną i niewinną kulę i w efekcie przynosi komfort. To głęboka metafora, którą naprawdę można odczytywać na wiele sposobów:
"One star is appearing in the blackest night
One star is now forming, innocent and bright
One star bring me comfort, when I'm sad of life."
by Phideaux Xavier.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Not as bright as winter nights once seemed...

Ze skrajności w skrajność - tak można określić kształt ostatniej audycji Post Scriptum. W pierwszej godzinie zagościł słodko-gorzki lirycznie, ale spokojny muzycznie duński zespół Mew - "Odkrycie miesiąca" grudnia, a po drugiej stronie stanęły utwory w mającym audycyjny debiut kąciku "Dwie dekady historii Post-Rocka". Jednak tytułem wprowadzenia chciałem poświęcić trzy pierwsze odsłony temu, co wcześniej w obrębie tego gatunku się działo. Zatem część drugiej godziny wypełniły dźwięki, które można nazwać proto Post-Rockiem.

Playlista 11.01.2011 (Bitter-sweet and experimental)

1. Amplifier - Insider [Insider. 2006]
2. Mew - White Lips Kissed [And The Glass Handed Kites. 2005]
3. Mew - Cartoons And Macramé Wounds [No More Stories Are Told Today, I'm Sorry They Washed Away // No More Stories, The World Is Grey, I'm Tired, Let's Wash Away. 2009]
4. Mew - Symmetry [Frengers. 2003]
5. Lymbyc Systym - Love Your Abuser [Love Your Abuser. 2007]
6. Jeniferever - Winter Nights [Choose A Bright Morning. 2006]
7. The American Dollar - Fade In Out [Atlas. 2010]
8. Röyksopp - She's So [Melody A.M.. 2001]
9. The Mars Volta - Agadez [The Bedlam In Goliath. 2007]

Dwie dekady historii Post-Rocka (A co przed?: Part 1):
10. The Velvet Underground - Beginning To See The Light [The Velvet Underground. 1969]
11. The Velvet Underground - Pale Blue Eyes [The Velvet Underground. 1969]
12. Public Image Ltd - Graveyard [Metal Box. 1979]
13. Public Image Ltd - Socialist [Metal Box. 1979]
14. Public Image Ltd - Careering [Metal Box. 1979]

15. The Album Leaf - Asleep [One Day I'll Be On Time. 2001]

Pierwsza odsłona nowego kącika tematycznego w audycji (który będzie zajmował podobne miejsce w audycji jak Muzyczny Alfabet Post-Rocka) stał się okazją do powrotu do absolutnych korzeni Post-Rocka. Czasów, gdy ten termin jeszcze w ogóle w świadomości nie istniał. 1 odcinek wprowadzenia do tytułowych Dwóch Dekad to wycieczka w lata 60-te i 70-te. 2 zespoły, które pokazały pewien trend, podejście do tworzenia muzyki jak i możliwości wykorzystania sztuczek kompozytorskich i muzycznych eksperymentów w swoich utworach. Nowatorskie jak na tamte czasy schematy zostały wiele lat później podchwycone przez kilka zespołów, z których narodził się gatunek Post-Rocka.
Cytat na koniec pada oczywiście łupem Mew. Nie udało się na antenie go dokładnie przytoczyć, ale na blogu wszystko się postaram nadrobić. Jest w nim coś dla mnie szalenie osobistego. Zresztą w całym tekście "Symmetry" jakoś bardzo swobodnie się odnajduję. Szczególnym punktem jest przytoczony właśnie cytat.
"Only you'd try to be polite
Thinking you were right
Only to find that you're unkind
But ironically you will always be
Belle of the ball at least to me."
by Mew.