Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odkrycie miesiąca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Odkrycie miesiąca. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 sierpnia 2012

If the world was in flight, what did you wait for? If the world isn’t gonna end…

Gdybym miał opisać wszystkie wydarzenia chronologicznie to jak pokazuje poniższe zestawienie powinienem zacząć od *muszelek. Po wprowadzającym "Conqueror" miałem okazję pokrótce podsumować najnowsze dzieło Mehdiego Safy - czyli debiutancki album jego nowego, noszące wyraźne znamiona supergrupy projektu Ancients. Star Showers On The Euphrates są nijako przedłużeniem działalności Mehdiego w *shels i dzielą z tym zespołem doprawdy sporo muzycznych podobieństw. Z lekka podniebny nastrój pozostał jeszcze przez kilkadziesiąt minut Post Scriptum za sprawą mojego pierwszego lotu i wrażeń, z którego musiałem z Wami podzielić. Energetyczne "In Flight", oniryczne "Full Flight" i klasycznie Post-Rockowe "Golden Sky" mam nadzieję dobrze udźwiękowiły moje opowieści o tym wyjątkowym powietrznym spacerze.

Playlista 07.08.2012 (And the air on the outside...)

1. *shels - Conqueror [Plains Of The Purple Buffalo. 2011]
2. Ancients - Satellites [Star Showers On The Euphrates. 2012]
3. Ancients - Cassiopeia [Star Showers On The Euphrates. 2012]
4. God Is An Astronaut - Golden Sky [Age Of The Fifth Sun. 2010]
5. Air Formation - Full Flight [Stay Inside/Feel Everything. 2004]
6. Amusement Parks On Fire - In Flight [Out Of The Angeles. 2006]
7. Don't Look Back - Guillaume Stern [Drunk In Your Arms. 2003]
8. Don't Look Back - Farewell To The Bright Side [Brighter. 2005]
9. Don't Look Back - Dark Mobson [Brighter. 2005]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2010: Part 3):
10. Crippled Black Phoenix - Bostogne Blues [I, Vigilante. 2010]
11. Youth Pictures Of Florence Henderson - To Sit Down Or To Follow, So I Follow [Youth Pictures Of Florence Henderson. 2010]

12. Sufjan Stevens - The Transfiguration [Seven Swans. 2004]

Odkryciem Miesiąca lipca został zespół Don't Look Back. Po dwumiesięcznej nieobecności kącik powrócił na łamy audycji przynosząc ze sobą intrygujący francuski Post-Rock, którego sposób wykorzystania sampli przynosi mi na myśl angielskie Maybeshewill. Muzycznie jest natomiast nieco spokojniej i bardziej tajemniczo.
Cytat z audycji zaczerpnąłem tym razem z twórczości Mehdiego Safy, a konkretniej z fragmentu otwierającego "Conquerora". Początki sierpnia przynoszą ze sobą powiew melancholii i nostalgii:
"Why does this have to be like this? If you don't want what just say.
Why does this have to be like this? I didn't mean it... I just said."
by Mehdi Safa.

wtorek, 8 maja 2012

Grær hitastig og greikkar göngulag...

 Duszna atmosfera w studiu była dobrym towarzyszem tej duszne, pierwszomajowej audycji. Sporo ciężkostrawnego, cierpkiego, nasyconego drapiącą w gardło elektroniką Post-Rocka zagościło w światku Post Scriptum. Targany zmęczeniem i niewyspaniem przyznaje, że nie była to łatwa audycja. Ale czy może być łatwo, gdy obowiązków jest tak dużo, a czasu na wszystko tak mało?

Tracklista 01.05.2012 (Majówkowo)

1. Arctic Plateau - Amethyst to #F [On A Sad Sunny Day. 2009]
2. Leech - Endymion [If We Get There One Day Would You Please Open The Gates?. 2012]
3. Colaris - Unveiled [Renewal. 2012]
4. Colaris - The Cave [Renewal. 2012]
5. Colaris - Focus Shift [Renewal. 2012]
6. RPWL - Silenced [The RPWL Experience. 2008]
7. September Malevolence - Details Of Detours [Our Withers Unwrung. 2011]
8. Audrey - Mecklenburg [Visible Forms. 2006]
9. Audrey - Views [Visible Forms. 2006]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2007: Part 4):
10. pg.lost - Fartyget [Yes I Am EP. 2007]
11. pg.lost - ... [Yes I Am EP. 2007]
12. The Six Parts Seven - Confusing Possibilities [Casually Smashed To Pieces. 2007]
13. The Six Parts Seven - Stolen Moments [Casually Smashed To Pieces. 2007]

14. Sigur Rós - Góđan Daginn [Með suð í Eyrum Við Spilum Endalaust. 2008]

Odkryciem miesiąca kwietnia został niemiecki zespół Colaris.
Cytat z utworu godnego wyróżnienia tym razem bardziej z racji tego, że w momencie, w którym on pada dziwnym trafem ogarnia mnie jakaś trudna do określenia sentymentalna melancholia. Za wywołanie we mnie takich specyficznych uczuć na koniec podzielę się tymi właśnie słowami:
"Come hold my hand
It's enough, it's enough
Your reflection is me
Stick around, stick around
(Come, come, come, and it's all closer)
"
by Audrey.

wtorek, 10 kwietnia 2012

Do you remember the sun, remember the sun, that we knew, falling down…

Rozpoczynając kwiecień od mocnego akcentu sam się zastanawiam ile wrażeń ten wiosenny miesiąc po sobie zostawi. Kilka koncertów w krótkich odstępach czasu - również i zespołów, które do Polski przylatują po raz pierwszy. Jak zapamiętają nasz kraj, jak zapamiętam ich koncerty? Te pytania będą się przewijać prawdopodobnie przez cały miesiąc. Oprócz przeglądu koncertów audycja miała jeszcze 3 mocne akcenty - ale o tym w dalszej części notki. Mnie osobiście ucieszyło, że po kilku słabszych w moim odczuciu audycjach wreszcie przyszło tak potrzebne przełamanie i jestem zadowolony z końcowego efektu :).

Playlista 03.04.2012 (Mocne wejście w Post-Rockowy kwiecień)

1. Russian Circles - Batu [Empros. 2011]
2. If These Trees Could Talk - From Roots To Needles [Above The Earth, Below The Sky. 2009]
3. Junius - Betray The Grave [Reports From The Threshold Of Death. 2011]
4. The Samuel Jackson Five - Postman's Joke [Same Same, But Different. 2001]
5. Sleepmakeswaves - So That The Children Will Always Shout Her Name [In Today Already Walks Tommorow EP. 2008]
6. Atlantis - Breathe Slowly [La Petite Mort EP. 2012]
7. Atlantis - Esther [La Petite Mort EP. 2012]
8. Leech - October [If We Get There One Day Would You Please Open The Gates?. 2012]
9. Leech - Amazing Hog [If We Get There One Day Would You Please Open The Gates?. 2012]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2007: Part 2):
10. *shels - The Conference Of The Birds [Sea Of The Dying Dhow. 2007]
11. Joy Wants Eternity - Uriel [JXXIII. 2007]
12. Joy Wants Eternity - Yet Onward We Marched [JXXIII. 2007]

13. High Dependency Unit - Sasparilla [Fire Works. 2001]

Odkryciem miesiąca marca została kapela Leech - pochodzący z Niemiec zespół Post-Rockowy , który przed kilkoma tygodniami wydał fenomenalną moim zdaniem płytę If We Get There One Day Would You Please Open The Gates?. Zdominowała ona moje słuchawki w marcu, więc nie miałem żadnych wątpliwości by wyróżnić właśnie Leech.
W ostatnich dniach swoją nową EPkę wydał też niderlandzki Atlantis - tym razem są to 4 utwory - 2 krótkie (mocno industrialne) i 2 długie (rozbudowane i eklektyczne). Gilson Heitinga zaprosił do współpracy wokalistę i gitarzystę Cult Of Luna - Johannesa Perssona. W kończącym ten minialbum utworze "Esther" wystąpił on gościnnie na wokalu - eksperyment ten moim zdaniem znakomicie się udał i mocny growlowy, gardłowy krzyk doskonale wpasował się w metaliczne, mechaniczne, gitarowe łojenie. Bardzo cieszy sięganie przez Gilsona po różne środki artystycznego wyrazu i co najważniejsze - są to zazwyczaj próby udane.
Muzyczny kącik historyczny to również mocniejszy akcent. Płyta Sea Of TheDying Dhow to Post-Rockowa produkcja z mocniejszymi Post-Hardcore'owymi wstawkami i orientalnym smakiem (trąbki i inne dęciaki). Jedna z najlepszych płyt (generalnie) 2007 roku i pewne miejsce w Dwóch dekadach. Joy Wants Eternity to z kolei projekt grający spokojniejszą muzykę i nijako na wyciszenie pod koniec audycji znalazł swoje miejsce w kąciku.
Cytat z audycji wybrany z rąk (a właściwie ust) Juniusa jest dzisiaj składany. Mówiący o strachu i rozpaczy. Dobitnie jest też podkreślone, że należy się tym uczuciom przeciwstawiać i im nie ulegać - mimo ich potęgi i mocy:
"When fear is king
and despair is a tyrant
Will you rise?
Say you will."
by Junius

wtorek, 20 marca 2012

-A co to gra? - Radio. - Radio gra, a Kasia słucha. - Państwo także słuchają...

Post Scriptum wróciło na antenę do nowej rzeczywistości. Nowy program emisyjny okazał się być bardziej uciążliwy i mniej funkcjonalny od poprzedniego, aczkolwiek nie jest tak przerażający jakby wynikało to z wypowiedzi niektórych radiowych kolegów. W tej trudnej rzeczywistości przyszło nam się zmierzyć z muzyką z jednej strony ciepłą, a z drugiej zimną i nieprzystępną, przesterowaną do granic możliwości.

Playlista 13.03.2012 (Radio gra... czy nie gra?)

1. Unwound - Radio Gra [Leaves Turn Inside You. 2001]
2. Bowery Electric - Another Road [Bowery Electric. 1995]
3. Arctic Plateau - On A Sad Sunny Day [On A Sad Sunny Day. 2009]
4. Arctic Plateau - Music's Like [The Enemy Inside. 2012]
5. Arctic Plateau - The Enemy Inside [The Enemy Inside. 2012]
6. Arctic Plateau - Wrong [The Enemy Inside. 2012]
7. Greymachine - Wasted [Disconnected. 2009]
8. Heirs - Mandrill [Alchera. 2009]
9. Nine Inch Nails - Suck [Broken EP. 1992]
10. High Dependency Unit - Giant Overpasses [Fire Works. 2001]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2006: Part 2):
11. Mono - Moonlight [You Are There. 2006]
12. Laura - Cambridge Bypass [Radio Swan Is Down. 2006]

13. Isis - False Light (The Oktopus Remix) [Oceanic: Remixes And Reinterpretations. 2004]

Odkryciem miesiąca lutego został zespół Arctic Plateau. Wydał on kilka tygodni temu bardzo ciepło przyjętą przeze mnie płytę The Enemy Inside, pod którym dużym wpływem dokonałem wyboru akurat tego właśnie zespołu (a miał konkurencję) na odkrycie miesiąca. Ich rockowe brzmienie łączy w sobie elementy różnych stylów - w tym też i Post-Rocka. Przystępność formy i treści sprawiły, że te szybko wpadające w ucho melodie niemal od razu przypadły mi do gustu.
Ostatni utwór audycji stał się też przyczyną do umieszczenia na blogu tego o to cytatu pochodzącego z "False Light". Remix The Oktopus daje świeże spojrzenie na twórczość Isis i choć sam wokal Turnera nie uległ znacznemu przeprocesowaniu, to manipulacje w warstwie instrumentalnej skłoniły mnie do sięgnięcia nieco głębiej w strukturę tego kawałka:
"Drown and the first real breath takes hold
Washed in a chill so peaceful, sink further"
by Aaron Turner of Isis.

wtorek, 14 lutego 2012

What we were in my head and in my heart is lost....

W obliczu kłopotów technicznych, z którymi Radio się ostatnio boryka zmuszony byłem nieco odreagować i uraczyć Was brzmieniem, które mimo że dopływało do was z jednego głośnika, to przy wystarczającej głośności, wystarczało by poczuć się jak pomiędzy dwoma ryczącymi systemami. Kawałki szybkie i mocne. W dużej mierze cięższe, aczkolwiek bez ekstremów.

Playlista 07.02.2012 (Post Scriptum na pół gwizdka)

1. Dream Theater - A Rite Of Passage [Black Clouds & Silver Linings. 2009]
2. Spiralmountain - Immemorial [Immemorial EP. 2011]
3. Spiralmountain - Forsaken Seas [Spiralmountain. 2011]
4. Spiralmountain - Fade [Spiralmountain. 2011]
5. East Of The Wall - Dirt Merchant [Rosetta / East of the Wall / Year of No Light Three Way Split EP. 2009]
6. Callisto - Pathos [Noir. 2006]
7. Junius - All Shall Float [Reports From The Threshold Of Death. 2011]
8. Junius - A Reflection On Fire [Reports From The Threshold Of Death. 2011]
9. Junius - Transcend The Ghost [Reports From The Threshold Of Death. 2011]
10. Isis - Deconstructing Towers [Celestial. 2000]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2005: Part 2):
11. Red Sparowes - Buildings Began To Stretch Wide Across The Sky, And The Air Filled With A Reddish Glow. [At The Soundless Dawn. 2005]
12. Mouth Of The Architect - The Worm [Time And Withering. 2005]

13. The Appleseed Cast - The Last Ring [The End Of The Ring Wars. 1998]

Odkryciem miesiąca stycznia został projekt Spiralmountain - muzyczne alter ego 19-letniego Erika Ebsena, który mimo młodego wieku zaskakuje dojrzałością swoich kompozycji. Spiralmountain to powstały w jego pokoju muzyczny progresywny, metalowy projekt, który już od pierwszego przesłuchania przywołał mi takich progresywnych graczy jak TesseracT i Meshugghah. Choć zdecydowanie od nich młodszy i mniej doświadczony to dysponuje sporym potencjałem. Wystarczy wspomnieć tylko kawałek "Fade" dedykowany pamięci ojca bądź dziadka, który zmarł w 2004 roku. Liczne zmiany metrum, połamana muzyczna struktura i refleksyjny ton, który mimo wszystko wyziewa z tego utworu sprawiają, że jest to dla mnie osobiście najjaśniejszy punkt na płycie Spiralmountain. Warto też wspomnieć o tym, że Erik nie uprawia popularnej młócki przez 99 % czasu trwania albumy. Instrumentalne, rozwinięte muzycznie formy, zagrane w tempie krótko mówiąc szybkim, przeplecione są spokojniejszymi utworami, a nawet monumentalnym, nieco usypiającym z początku utworem, przy którego produkcji wykorzystano dźwięki ze znanego w internecie generatora dźwięków deszczu czyli strony rainymood.com. To właśnie dywersyfikacja brzmienia i czerpanie z wielu źródeł legło u podstaw decyzji by uhonorować Spiralmountain tytułem Odkrycia miesiąca I 2012.
Cytat audycji wpada tym razem w ręce Juniusa. Ich rozrachunki ze śmiercią, życiem po śmierci, przemijaniem i odchodzeniem z tego świata uwidoczniły się w warstwie lirycznej ich ostatniego krążka - będącego swoista kontynuacją wątków z poprzedniego longplaya The Martyrdom Of A Catastrophist. Tym razem podłoże jednak jest bardziej osobiste, bo to właśnie doświadczenia członków zespołu legły u podstaw konceptu tego albumu. Na podsumowanie wybrałem fragment "All Shall Float" - w kontekście zbliżających się Walentynek nabiera on jeszcze głębszego znaczenia:
"I can't explain why your whole life
decided to fall before my eyes
Now the pain remains
as you drift away
I know I'll get through
you feel so far
I know I'll see you again"
by Joseph E. Martinez of Junius.

wtorek, 17 stycznia 2012

And darkness disappears behind reflected light ...

Po specjalnej audycji podsumowującej rok przyszedł czas by wrócić do tego, czego nie udało się przedstawić tydzień wcześniej. Odkrycie miesiąca z Rzeszowa to chyba pierwszy przypadek by ten laur powędrował nad Wisłę - zawsze musi być ten pierwszy raz.

Playlista 10.01.2012 (Back to the old mode)

1. Tides From Nebula - Cementary Of Frozen Ships [Earthshine. 2011]
2. Spiral - Golem And The Cat [Urban Fable. 2009]
3. Spiral - Orange Tree [Urban Fable. 2009]
4. Spiral - White Feathers From The Sky [Urban Fable. 2009]
5. Anaura - The Scene [One Day In Twothousandeight. 2008]
6. Grails - Deep Politics [Deep Politics. 2011]
7. Grails - I Led Three Lives [Deep Politics. 2011]
8. FareWell Poetry - All In The Full, Indomitable Light Of Hope (Part II) [Hoping For The Invisible To Ignite. 2011]
9. A.Armada - Chin Up On The Black Screen [A.Armada EP. 2006]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2004: Part 2):
10. Magyar Posse - VI [Kings Of Time. 2004]
11. Magyar Posse - VII [Kings Of Time. 2004]
12. Fly Pan Am - Ce Sale Désiré Filé Qui Sortant De Ma Bouche [N'écoutez pas. 2004]
13. Fly Pan Am - Vos Rêves Revers [N'écoutez pas. 2004]

14. Swans - Where Does A Body End [The Great Annihilator. 1995]

Audycję otworzył kawałek, którego tydzień temu nie udało się zmieścić - czyli 14. akt podsumowania roku - Tides From Nebula z płytą Earthshine.
Cytatem, który pragnę wyróżnić tym razem, jest fragment kawałka "Orange Tree" - ponownie Spiral. Słów w tym Post Scriptum nie było zbyt wiele, ale spośród tych dosłownie paru utworów posiadających tekst udało mi się natrafić na te kilka linijek mówiących z jednej strony o eksplozji, ale właściwie tu chodzi o wewnętrzną zmianę zmetaforyzowaną poprzez eksplozję materii i jej przeobrażenie. Motywy tej zmiany wyjaśnione są oczywiście w tekście utworu :):
"I can't still be here and now
Everything is becoming more numerous
Inside me, not outside
Tissue explodes
Rips apart
Reforms."
by Spiral.

wtorek, 13 grudnia 2011

Long way from home, nowhere to go, what made the river so cold?

Nie było to spotkanie z wesołą muzyką. Plejada melancholijnych i przygnębiających utworów w różnych muzycznych inkarnacjach stała się chlebem powszednim tego wydania Post Scriptum. Obok mrocznego i sugestywnego Gwoździa Programu, pierwsze skrzypce grał zespół Aurore Rien - Odkrycie misiąca dobrze skomponowane z resztą utworów goszczących tego wieczoru na antenie.

Playlista 06.12.2011 (Sad, December Story)

1. Gregor Samsa - O [Gregor Samsa EP. 2002]
2. Aurore Rien - Edith Is Beneath The Elevator [Sedative For The Celestial Blue. 1999]
3. Aurore Rien - The Placebo Kiss [Sedative For The Celestial Blue. 1999]
4. Aurore Rien - Breakaway, Sydney [Telesthesia. 2003]
5. Amusement Parks On Fire - Wave Of The Future [Road Eyes. 2010]
6. Anathema - A Fine Day To Exit [A Fine Day To Exit. 2001]
7. Nine Inch Nails - The Big Come Down [The Fragile. 1999]
8. Neurosis - Falling Unknown [A Sun That Never Sets. 2001]
9. Godflesh - Defeated [Hymns. 2001]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2003: Part 2):
10. Jakob - Jimmy Hoffa [Cale:Drew. 2003]
11. Do Make Say Think - Auberge Le Mouton Noir [Winter Hymn Country Hymn Secret Hymn. 2003]
12. Do Make Say Think - Horns Of A Rabbit [Winter Hymn Country Hymn Secret Hymn. 2003]

13. Pelican - What We All Come To Need [What We All Come To Need. 2009]

Niezwykle ciężko było wybrać jeden, wyróżniający się z audycji cytat. Jednak sentyment do muzycznej poezji Trenta Reznora we mnie przeważył i to z nim właśnie zostawiam was pod koniec tego podsumowania audycji.
"There is no place I can go, there is no place I can hide
It feels like it keeps coming from the inside
."
by Trent Reznor.

wtorek, 15 listopada 2011

Gather it around: You built it up to tear it down...

W audycji jak można było przypuszczać królował zespół Maserati. Obok niego pojawiło się sporo kapel wykorzystujących na różne sposoby elektronikę w swojej muzyce. Po specjalnej, wspominkowej audycji przyszedł również czas na Odkrycie miesiąca, które okazało się być kapelą z Drezna.

Playlista 08.11.2011 (Mechanicznie, postnie, elektronicznie)

1. Dorena - Let Us Live [About Everything And More. 2010]
2. Audiocæneat! - Buh! [Red Sessions. 2010]
3. Audiocæneat! - From The Massives To The Masses [Red Sessions. 2010]
4. Maserati - We Got The System To Fight The System [Pyramid Of The Sun. 2010]
5. Maserati - They'll No More Suffer From Hunger [Pyramid Of The Sun. 2010]
6. Lights Out Asia - Shifting Sands Wreck Ships [In The Days Of Jupiter. 2010]
7. Collapse Under The Empire - The Last Reminder [Shoulders & Giants. 2011]
8. Collapse Under The Empire - Disclosure [Shoulders & Giants. 2011]
9. Collapse Under The Empire - Incident [Shoulders & Giants. 2011]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2002: Part 1):
10. Maserati - Moving With Heavy Hearts [The Language Of Cities. 2002]
11. Maserati - Keep It Gold [The Language Of Cities. 2002]
12. World's End Girlfriend - Singing Under The Rainbow [Dream's End Come True. 2002]

13. Bark Psychosis - A Street Scene [Hex. 1994]

Audiocæneat! to wspomniany już we wstępie projekt muzyczny z Drezna, który swoja muzykę osadza w Post-Rockowych realiach. Niemcy jednak eksperymentują czasami i wplatają w swoją grę elementy shoegaze'u i elektroniki.Najbardziej znamienite jest jednak szerokie wykorzystanie wokali - które stanowią bardzo ważny element płyty Red Sessions. Co ciekawe barwa głosu wokalistę dobrze koresponduje z brzmieniem instrumentalistów Audiocæneat! W październiku zetknąłem się z nimi przy okazji koncertu Bluenecka, który wydał mi się interesujący. Tak trafiłem na album Red Sessions, który w poprzednim miesiącu był bodaj najbardziej popularnym wydawnictwem płynącym z moich głośników.
Gwoździem Programu tym razem utwór prosto od Lights Out Asia. Już po raz kolejny te spokojne, ambient Post-Rockowe kompozycje goszczą na zaszczytnym miejscu Gwoździa Programu.
W kąciku historycznym pierwszy raz gościliśmy 2002 rok, a w nim 2 projekty. Maserati w tymże roku wydało płytę, która okazała się przepustką do czołówki amerykańskiej, eksperymentalnej sceny. Po drugiej strony globu japoński artysta Katsuhiko Maeda łącząc ze sobą elementy elektroniki, muzyki klasycznej i Post-Rocka pokazał nowy, oryginalny kawałek muzyki. World's End Girlfriend objawiło się w Post Scriptum utworem "Singing Under The Rainbow" pochodzącym z 4 krążka World's End Girlfriend. Strasznie zakręcona mieszanka rytmów, dźwięków, sampli, slashów i klasycznych motywów jest trudna w odbiorze. To swoisty surrealizm, który dał jednak impuls do rozwoju projektów bazujących na pionierskich eksperymentach tego japońskiego artysty.

środa, 17 sierpnia 2011

Let’s sail in this sea of charms....

Zabiegana audycja, której znakomita większość upłynęła pod znakiem Post-Rockowych dźwięków z krótką przerwą na 2 utwory od Deftones, których występ uświetni imprezę Rock In Summer 2011. (wystąpią między innymi z Tides From Nebula). Szczerze mówiąc patrząc na tą audycję pod kątem czysto muzycznym odnoszę wrażenie jakby była ona odrobinę przygnębiająca. Wynika to głównie z osobistej percepcji audycyjnych utworów, które mają dla mnie momentami smutny wydźwięk.

Playlista 09.08.2011 (Zabiegana audycja)

1. Collapse Under The Empire - Violet Skies [The Sirens Sound. 2010]
2. Sleepmakeswaves - One Day You Will Teach Me To Let Go Of My Fears [...And So We Destroyed Everything. 2011]
3. Sleepmakeswaves - To You They Are Birds, To Me They Are Voices In The Forest [...And So We Destroyed Everything. 2011]
4. Sleepmakeswaves - In Limbs And Joints [...And So We Destroyed Everything. 2011]
5. Up-C Down-C Left-C Right-C ABC+Start - Comfort Me, I've Lost My Heart [And The Battle Is Won. 2005]
6. Deftones - Rocket Skates [Diamond Eyes. 2010]
7. Deftones - Cherry Waves [Saturday Night Wrist. 2006]
8. Tides From Nebula - Syberia [Earthshine. 2011]
9. This Will Destroy You - Powdered Hand [Tunnel Blanket. 2011]

Dwie dekady historii Post-Rocka (2000: Part 1):
10. Do Make Say Think - Minmin [Goodbye Enemy Airship The Landlord Is Dead. 2000]
11. A Silver Mt. Zion - Sit In The Middle Of Three Galloping Dogs [He Has Left Us Alone But Shafts Of Light Sometimes Grace The Corner Of Our Rooms.... 2000]
12. A Silver Mt. Zion - Stumble Then Rise On Some Awkward Morning [He Has Left Us Alone But Shafts Of Light Sometimes Grace The Corner Of Our Rooms.... 2000]

13. Tortoise - Restless Waters [Millions Now Living Will Never Die. 1996]

wtorek, 19 lipca 2011

You're not the same, and I'm, I'm not the same and...

Patrząc na tą playlistę z perspektywy kilku dni muszę się przyznać, że faktycznie zawarta w niej jest duża doza romantyzmu. Jakoś dobór utworów - w miarę spokojnych, z sugestywnymi tekstami i momentami niepokojącą atmosferą i z pikantnym, acz smakowitym *shels dla smaku stworzył w moim mniemaniu dość ciekawą audycję. Wracam też do nawyku długiego gadania. Ale natłok materiału i wiele skondensowanych emocji, którymi chciałem się podzielić sprawiło, że audycja znowu się przedłużyła.

Playlista 12.07.2011 (Lekko romantycznie)

1. Jeniferever - A Drink To Remember [Silesia. 2011]
2. Lydia - Her And Haley [This December, It's One More And I'm Free. 2005]
3. Lydia - Stay Awake [Illuminate. 2008]
4. Lydia - All I See [Illuminate. 2008]
5. Lydia - Empty Out Your Stomach [Assailants. 2010]
6. Hammock - Black Metallic [Black Metallic Single. 2011]
7. *shels - Journey To The Plains [Plains Of The Purple Buffalo. 2011]
8. *shels - Searching For Zihuatanejo [Plains Of The Purple Buffalo. 2011]
9. *shels - Vision Quest [Plains Of The Purple Buffalo. 2011]
10. Bang Gang - Every Time I Look In Your Eyes [Ghosts From The Past. 2008]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1999: Part 1):
11. Sigur Rós - Svefn-G-Englar [Ágætis Byrjun. 1999]
12. Under Byen - Hjertebarn [Kyst. 1999]
13. Under Byen - Vindeltrappe [Kyst. 1999]

14. +/- - She's Got Your Eyes [You Are Here. 2003]

Odkryciem miesiąca został amerykański zespół indie - Lydia. Często z Odkryciem miesiąca jest tak, że nie jest to właściwie moje osobiste odkrycie. Tak też było tym razem, gdyż z zespołem Lydia zapoznała mnie moja siostra, wiec to wydanie Odkrycia można zaliczyć na jej konto (dla mnie było to w pewnym sensie oświecenie miesiąca). Zespół choć młody przeszedł już perturbacje. Zmiana nazwy, rozbudowa zespołu, rozkwit, wydanie płyt, trasy koncertowe, sukces aż w końcu odejście kluczowych członków zespołu, zawieszenie działalności, rozpad i ponowne odrodzenie. A wszystko to - w 11 lat. Od muzyczne strony natomiast zespól nie dryfował aż po tak wzburzonych wodach. Od początku brzmienie oscylowało w okolicy indie rocka, by z biegiem czasu wyewoluować do bardziej stonowanej formy. W Lydii bardzo mi do gustu przypadł sposób w jaki są wykorzystane wokale - dynamicznie przechodzące partie męskich i żeńskich głosów dodają tej spokojnej muzyce tak potrzebnego jej dynamizmu. Zespół ma na koncie 3 albumy, z których to najbardziej przypadł mi do gustu (i jest moim skromnym zdaniem też najlepszy) drugi - Illuminate. Serdecznie polecam :).
Chciałbym jeszcze położyć mocny akcent na kawałek Black Metallic. Utwór ten skomponowany pierwotnie w 1992 roku przez legendarny zespół Catherine Wheel został wzięty na warsztat przez muzyków z projektu Hammock czego efektem jest cover wydany w marcu jako cyfrowy singiel. Na wokalach udziela się (z bardzo dobrym efektem zresztą) znana ze współpracy z Hammockiem, Christine Glass Byrd.
Bohaterami kącika historycznego zostały tym razem zespoły europejskie. Co ciekawe oba wykorzystują języki narodowe w partiach wokalnych co w erze rosnącej anglicyzacji muzyki nie jest obecnie zjawiskiem zbyt częstym. W przypadku Sigur Rós jest to język islandzki (bardzo trudny język, a w Under Byen partie wokalne wykonywane są po duńsku. Sigur Rós to obecnie zespół instytucja. Ale w 1999 był anonimowym zespołem z Islandii, którego sława ograniczała się do tematycznych for dyskusyjnych rozwijającego się coraz bardziej internetu. Ogromny sukces płyty Ágætis Byrjun (czyli w wolnym tłumaczeniu Dobry początek) otworzył przed muzykami szanse na międzynarodową karierę. Szansy tej nie zmarnowali. Under Byen natomiast w 1999 wydawało swój debiutancki album. Kyst jest przez część krytyków uznawana za magnus opus twórczości Duńczyków. Spokojne utwory oplecione szalem skandynawskiej melancholii i chłodu z tekstami o mocno poetyckiej naturze. Tym jednym zdaniem można opisać brzmienie Under Byen (nazwę można przetłumaczyć jako "Poniżej Miasta"). Odbieram ich muzykę jako bardziej posępną, mroczną Od Sigur Rós. Dużą rolą odgrywa też osoba wokalistki - Henriette Sennenvald, która swoja manierą łudząco przypomina charyzmatyczną Björk - nota bene Islandkę.
Cytat, który wybrałem do krótkiego opisania pod koniec tej notki na podsumowanie audycji należy tym razem do Bang Gang i kawałka "Every Time I Look In Your Eyes". Skojarzył mi się on z pewną sytuacją, która mocno ukuła mi się w pamięci i świadomości. Taka melancholijna i nostalgiczna nutka. Bez tego nie byłoby Post Scriptum...
"We lay in the grass, our bodies are tired
you think everything's gonna be allright
you don't know how I feel inside."
by Barði Jóhannsson.

wtorek, 14 czerwca 2011

All the everything you win turns to nothing today...

Ta odsłona audycji Post Scriptum z założenia miała być bardzo kontrastowa. Pierwszą godzinę wypełniłe okrutne i ciężkie dźwięki - głównie doom metalowe. Druga to już spokojne wyciszenie z balladowymi kącikami i Post-Rockowymi wstawkami. Łącznikiem pomiędzy obiema częściami był rewelacyjny utwór Homesick - cover w aranżacji Rosetty oryginalnie wykonany przez The Cure.

Playlista 07.06.2011 (On the virg of doom and climax)

1. Ulver - It Is Not A Sound [Blood Inside. 2005]
2. Forest Of Shadows - Eternal Autumn [Where Dreams Turn To Dust EP. 2001]
3. Forest Of Shadows - Deprived [Six Waves Of Woe. 2008]
4. Anathema - A Dying Wish [The Silent Enigma. 1995]
5. On The Virg - Native Metal [Serious Young Insects. 1999]
6. Rosetta - Homesick [Rosetta / East of the Wall / Year of No Light Three Way Split EP. 2009]
7. a-ha - White Dwarf [Analogue. 2005]
8. a-ha - Lifelines [Lifelines. 2002]
9. Moonshake - Beautiful Pigeon [Eva Luna. 1992]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1997: Part 2):
10. Mogwai - Katrien [Young Team. 1997]
11. Massimo Volume - Avvertimento [Da Qui. 1997]
12. Massimo Volume - Sul Viking Express [Da Qui. 1997]
13. Mogwai - Tracy [Young Team. 1997]

14. Halifax Pier - Chance To Leave [The Halifax Pier. 2000]

W pierwszej godzinie zaprezentowany został kącik odkrycie miesiąca - tym razem był do szwedzki death doom metalowy projekt Forest Of Shadows. Mocne i ciężkie brzmienie urozmaicone spokojniejszymi wstawkami (w tym też z instrumentami klasycznymi) i ubogacone ciekawymi tekstami. To muzyka Szwedów w pigułce. Kompozycje są w dużej mierze długie (choć na ostatnim albumie znalazły się tez nieco krótsze utwory) i rozbudowane, ale bardzo przyjemnie się ich słucha. Co ważne - nie nudzi się ten przytłaczający i i momentami bardzo jednostajny rytm ich muzyki.
W ostatnim liniowym Norweskim kąciku muzycznym - propozycja klasyczna. I chyba najbardziej kojarzony na świecie zespół z kraju Wikingów - a-ha. Przedstawiać ich nie trzeba. ponad 20 lat na scenie (zespół już nie istnieje). To chyba najbardziej wpływowa norweska kapela. A miejsce w historii muzyki popularnej - również ma zapewnione.
Kącik historyczny - to Post-Rockowy klasyk czyli Young Team od Mogwai i Post-Rock wymieszany z poezją śpiewaną czyli tajemniczy zespół Massimo Volume.
Cytatem, który chciałbym wyróżnić jako podsumowanie audycji, będzie pewnie troche niespodziewanie fragment "Deprived". Liryki Forest Of Shadows w większości ciężko wyłapać ze słuchu (ekstremalna forma przekazu naturalnie), ale naprawdę warto zaglądać w ich teksty bo można tam znaleźć też i takie perełki:
"Another angel fallen from grace
Deprived of all that once was
Unable to see her own tomorrow
And destined to fade away."
by Niclas Frohagen.

wtorek, 10 maja 2011

I can see the wind coming down like black night...

Tym razem udało się zrealizować cały zamierzony plan. Audycja przebogata. Wyłącznie z utworami zagranicznymi, więc niestety nie pojawił się żaden patriotyczny akcent związany ze świętem Konstytucji 3 maja.

Playlista 03.05.2011 (Postne święto narodowe)

1. Logh - An Alliance Of Worlds [The Raging Sun. 2003]
2. Bowery Electric - Next To Nothing [Bowery Electric. 1995]
3. Bowery Electric - Fear Of Flying [Beat. 1996]
4. Bowery Electric - Lushlife [Lushlife. 2000]
5. Crippled Black Phoenix - I'm Almost Home [A Love Of Shared Disasters. 2007]
6. Up-C Down-C Left-C Right-C ABC + Start - The Creeping Fear [Embers. 2008]
7. Explosions In The Sky - Last Known Surroundings [Take Care, Take Care, Take Care. 2011]
8. Explosions In The Sky - Postcard From 1952 [Take Care, Take Care, Take Care. 2011]
9. Portrait Of David - Sweet Thief [These Days Are Hard To Ignore. 2001]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1996: Part 1):
10. Tortoise - The Taut And Tame [Millions Now Living Will Never Die. 1996]
11. Tortoise - Along The Banks Of Rivers [Millions Now Living Will Never Die. 1996]
12. Trans Am - American Kooter [Trans Am. 1996]

13. Moby - The Sky Is Broken [Play. 1999]

Po utworze na wstęp, który już od dłuższego czasu chodził za mną i miałem w planach zaprezentowanie go na antenie przeszliśmy od razu do Odkrycia miesiąca. Zespół Bowery Electric już był grany w kwietniu i to nawet nie raz. Nowy trend nam powstaje bo zespoły poznane za sprawą kącików zostają potem Odkryciem miesiąca.
W audycji znalazła się też chwila na zapowiedź koncertu Crippled Black Phoenix - to w warszawskiej Progresji 9 maja. Supportami Brytyjczyków będą polskie zespoły Obscure Sphinx i The Watcher. Zachęcam serdecznie, bo koncerty CBP to znakomite widowiska okraszone specyficznym scenicznym zachowaniem wokalisty Joe Volka. Na koniec wcisnąłem tez kawałek "The Sky Is Broken" jako przedsmak tego co się będzie działo już za kilka tygodni na Orange Warsaw Festival, na którym jedną z gwiazd będzie właśnie Moby. Dopiero za 4 razem udało mi się zaprezentować ten kawałek na antenie. W poprzednich wydaniach Post Scriptum niestety nie starczało mi już na niego czasu i musiałem z niego rezygnować.
W kąciku historycznym klasyczne 2 zespoły ze Stanów, które otworzyły nam rok 1996. Trans Am w tym roku zadebiutowało na scenie muzycznej z krążkiem zatytułowanym po prostu Trans Am. Jednakże 1996 to rok ważny z innego powodu. Millions Now Living Will Never Die - druga płyta Tortoise jest uważana za jedną z najważniejszych w całej historii Post-Rocka i była przełomową dla rozwoju tego gatunku na rynku za oceanem.
W Norweskim kąciku muzycznym tym razem bardzo minimalistyczny i oszczędny projekt wokalisty zespołu The White Birch, który w swojej solowej pracy jako Portrait Of David eksploruje chłodne i samotne dusze swych odbiorców.
Żeby jeszcze było mało - nowa płyta Explosions In The Sky. Po 4 latach oczekiwania na nowy album dostaliśmy 46 minut Post-Rocka, który stoi na całkiem wysokim poziomie. Nie jest to płyta wybitna, ale ma swoje mocne fragmenty (m.in. bardzo dobry utwór otwierający płytę). Cały album jest utrzymany w typowej, EITSowej konwencji. Słysząc te dźwięki łatwo dojść do wniosku, że to właśnie Teksańczycy są za nie odpowiedzialni (bardzo charakterystyczne instrumentalne zagrywki). Można powiedzieć, że Amerykanie stworzyli płytę, która wygodnie rozsiada się w uwitym wcześniej gniazdku i mocno nie wychyla się poza jego brzeg. Płyta jest dopracowana i przemyślana. Nie ma na niej słabych kawałków. Warto się z nią zapoznać gdyż jest idealnie skrojona do pierwszego kontaktu z zespołem. Jeśli zaś ktoś zna już dokonania EITS to myślę, że czas spędzony z Take Care, Take Care, Take Care nie będzie stracony.

wtorek, 12 kwietnia 2011

Here comes the blood...

Niestety nie udało mi się zrealizować w pełni założonego planu. Żeby się zmieścić w czasie dwóch godzin musiałem zrezygnować z ostatniego utworu. Ale z pewnością kiedyś się on pojawi bo tak jak w przyrodzie nic w Post Scriptum nie ginie.

Playlista 05.04.2011 (Audycja w kącikach skąpana)

1. Mogwai - Letters To The Metro [Hardcore Will Never Die, But You Will. 2011]
2. The White Birch - JD, Meet The Andromeda Strain [People Now Human Beings. 1998]
3. The White Birch - Beauty King [Star Is Just A Sun. 2002]
4. The Seven Mile Journey - Simplicity Has A Paradox [Notes For The Synthesis. 2011]
5. The Seven Mile Journey - The Engram Dichotomy [Notes For The Synthesis. 2011]
6. Gazpacho - Desert Flight [Tick Tock. 2009]
7. The White Birch - New Kingdom [Come Up For Air. 2005]
8. The White Birch - Small Hours [Come Up For Air. 2005]
9. Archive - Sane [Live At The Zenith. 2007]
10. Blackfield - Blood [Welcome To My DNA. 2011]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1994: Part 3):
11. Disco Inferno - A Whole Wide World Ahead [D. I. Go Pop. 1994]
12. Disco Inferno - Footprints In Snow [D. I. Go Pop. 1994]
13. Tortoise - Spiderwebbed [Tortoise. 1994]

Audycję rozpocząłem kawałkiem, który już chodzi za mną od dłuższej chwili czyli od najbardziej melancholijnego w moim uznaniu utworu z ostatniej płyty Szkotów z Mogwai. Nie zauważyłem go podczas pierwszego przesłuchania. Wpadł mi w uchu dopiero po kolejnym. Urzekła mnie ta prosta, ale bardzo emocjonalna melodia. To smutny kawałek. Ale jeden z najpiękniejszej na Hardcore Will Never Die, But You Will.
Tak jak pisałem w zapowiedzi audycji kącików audycyjnych - jak to zwykle bywa na początku miesiąca - prawdziwy wysyp.
Zacznę może od Odkrycia miesiąca, które jest najbardziej znamienne dla pierwszej audycji w miesiącu. The White Birch to projekt założony w 1995 roku w Oslo przez trójkę muzyków. Przez 10 lat istnienia zespołu ich muzyka dość wyraźnie ewoluowała w stronę delikatnego i mocno nacechowanego emocjami brzmienia, które przyprawiło im łatkę "norweskiego Sigur Rós". Jednak Norwedzy grają o wiele oszczędniej od swoich islandzkich znajomych. Wokalista Ola Fløttum śpiewa, a właściwie melorecytuje też głównie w języku Wysp Brytyjskich, a nie swoim narodowym jak jest w przypadku Sigur Rós. Ważną cechą muzyki Norwegów jest też wykorzystanie klawiszy (bardzo szerokie) i spokojne, czasami bardzo proste melodie. Do audycji wybrałem akurat kawałki nietypowe - np w Beauty King wyróżnia się wyraźny, motoryczny, perkusyjny rytm, którego zwykle kawałki The White Birch są pozbawione. Niemniej jednak szczerze polecam muzykę "Białej brzozy" - 4 długograje i 1 EPka to dość sporo materiału. Mnie najbardziej się podobają 2 ostatnie albumy.
W Norweskim kąciku muzycznym - jeden z najbardziej znanych norweskich zespołów - Gazpacho. Piękne artystyczno-rockowe pejzaże i dawkowane z dużą precyzją emocje. I kolejny raz w tej audycji - utwór nietypowy - niezwykle mi przypominający wokalnie i instrumentalnie wytwory myśli Matta Bellamy'ego i jego Muse. Jednakże w 2 części utworu ten charakterystyczny dźwięk ustępuje miejsca bardziej klimatycznej wstawce. Płyta Tick Tock to jedna z jaśniejszych pozycji w dyskografii Norwegów - koncepcyjny album osadzony w realiach 1935 roku i wypadku lotniczego, w którym na pustyni rozbił się znany pisarz i lotnik - Antoine de Saint-Exupery. Swe przeżycia związane z wyprawą do Sajgonu i tym wypadkiem opisał w książce, która stała się bazą dla płyty Gazpacho.
W trzecim kaciku tej audycji - tradycyjnym historycznym, ostatnia część rozważań na temat roku 1994. Disco Inferno wydało w tym roku bodaj swój najsłynniejszy album. Album przesycony elektroniką, dziwnymi odgłosami tła (których jest pełno), przez co płyta zyskuje niezwykle bliskiego, realnego dźwięku. Wyciąga nas na miasto w świat odgłosów, które słyszymy co dzień. To one budują tło do tego co wyprawia zespół na pierwszym planie. Udało się tez zmieścić fragment płyty Tortoise - debiutu zespołu o tej samej nazwie, który nie raz się jeszcze pojawi w audycji w kąciku "Dwie Dekady Historii Post-Rocka". Kawałek 'Spiderwebbed" otula nas spokojnym, nieco chłodnym, hipnotyczny, brzmieniem, które może wprowadzić w trans, a nawet sen. Oparty na repetycjach i prostym rytmie kawałek to przykład tego, w którą stronę podążą niektóre zespoły wiele lat później.
Gwoździem Programu uczyniłem tym razem The Seven Mile Journey z kawałkiem "Simplicity Has A Paradox" - tak przy okazji krótkiej recenzji nowej płyty Duńczyków. Całkiem niezła jest ta płyta - szczególnie od kawałka nr 3 - którym jest właśnie wspomniany Gwóźdź Programu. TSMJ stylu nie zmieniło. Nadal komponuje długie, epickie utwory oparte o perkusyjny rytm i pracę dwóch gitar. To muzyczne kolaże, historie o nietypowych tytułach i pierwszy album, w którym złamali zasadę 2-kolorowych okładek. Może chcieli tym pokazać, że patent się wyczerpał.
Na dokładkę - 2 zapowiedzi koncertowe. 11 kwietnia w Sali Kongresowej wystąpi Archive z kameralna orkiestrą l'Autunno. Zdecydowanie warto się wybrać choć bilety są praktycznie na wykończeniu. 3 dni później do warszawskiej Progresji zawita Steven Wilson i Aviv Geffen by jako Blackfield promować swoja najnowszą płytę - Welcome To My DNA.
Było tego naprawdę sporo - musicie przyznać.
A cytat na koniec - tym razem z "Pustynnego Lotu":
"Our hearts pound like devil drums
I don’t know how they don’t explode."
by Gazpacho.

wtorek, 8 marca 2011

The world is full of indisputables...

Spokojnie i leniwie rozpoczął się ten miesiąc. Oprócz 2 mocniejszych akcentów w audycji zagościły niemalże same delikatne i wolne dźwięki. Złagodniało ostatnio to Post Scriptum...

Playlista 01.03.2011 (Na spokojny początek miesiąca.)

1. Dream Theater - Peruvian Skies [Falling Into Infinity. 1997]
2. The Echelon Effect - In The Continuum Of Time [Mosaic. 2010]
3. The Echelon Effect - Hidden By The Curvature Of Earth [Fracture And Fragments. 2010]
4. The Echelon Effect - Your First Light My Eventide [Your First Light My Eventide. 2011]
5. Trent Reznor & Atticus Ross - In Motion [The Social Network OST. 2010]
6. Pelican - Embedding The Moss [Ephemeral EP. 2009]
7. Rosetta - TMA-1 [Project Mercury Split EP. 2007]
8. Madrugada - Highway Of Light [Madrugada. 2008]

Dwie dekady historii Post-Rocka (1991-1992: Part 2):
9. Stereolab - Enivrez-Vous [Peng!. 1992]
10. Sterolab - Stomach Worm [Peng!. 1992]
11. Pram - Dead Piano [Gash. 1992]
12. Pram - Flesh [Gash. 1992]

13. Collapse Under The Empire - Buried In Pieces [Systembreakdown. 2009]
14. The Mercury Program - Tequesta [A Data Learn The Language. 2002]

Audycja rozpoczęła się od utworu amerykańskiej kapeli progresywno metalowej - Dream Theater. Chciałem też tym utworem dobrze przejść pomiędzy audycjami, a tak się złożyło, że 1 marca swój radiowy debiut miała audycja "za PROGiem", która od tej pory będzie poprzedzać świat Post Scriptum. Samo "Peruvian Skies" to bardzo spokojna (jak na Nowojorczyków) kompozycja z ich najlżejszego albumu w karierze. To miał być też dobry zwiastun tego, że ta odsłona Post Scriptum będzie utrzymana w spokojnym klimacie.
Chwilę potem przyszła pora na "Odkrycie miesiąca". Na fali zainteresowania i fazy na Ambient Post-Rock w lutym największe wrażenie wywarł na mnie projekt The Echelon Effect. Pod linkiem znajduje się strona na której można znaleźć całą dyskografię Davida Waltersa, czyli Pana kryjącego się pod tą sceniczną nazwą. Lwią część jego muzyki można też pobrać na zasadzie "płać ile uważasz". Szczególnie polecam fanom God Is An Astronaut, Lights Out Asia i The American Dollar. Przy tych dźwiękach można się zamyślić i rozmarzyć, a elektroniczny posmak i wykorzystanie ogólnie rzecz biorąc nietypowych instrumentów (przez zaproszonych muzyków) jest dodatkowym atutem tej muzyki.
Żeby jednak nie utonąć w klimacie zbudowanym przez pierwszą godzinę postanowiłem trochę przyspieszyć tempa i wyrwać słuchaczy ze stanu rozmarzenia. Utwór Pelicana był prologiem do Gwoździa Programu, który padł łupem Filadelfijskiej Rosetty. Instrumentalny, monumentalny i atmosferyczny metalowy kawałek "TMA-1" to jeden z przykładów geniuszu tej kapeli. Obok ich znaku markowego, którym są utwory z Michaelem Armine'm na wokalach, w 2007 nagrali utwór bez udziału jego głosu, ale z zachowaniem rewelacyjnego klimatu, iście przestrzennego jak kosmos klimatu.
W Norweskim kąciku muzycznym sięgnąłem tym razem po nieistniejący już zespół Madrugada. Ta jedna z bardziej znanych i kojarzonych na świecie kapel została tragicznie przez los potraktowana. W 2007 zmarł w wieku 31 lat Robert Solli Burås - gitarzysta i autor dużej części tekstów zespołu. Po wydaniu płyty Madrugada i trasie koncertowej zespół się rozwiązał po 13 latach działalności.
Kącik historyczny to spotkanie z muzyką 1992 roku, a tak dokładniej ze sceną brytyjską. W kąciku wystąpiły 2 płyty, które nie dość, że są kompletnie odmienne brzmieniowo, są też zarazem dobrym odzwierciedleniem pozycji tych zespołów z perspektywy 20 lat. Stereolab jest renomowaną marką (uznawany za jeden z najbardziej wpływowych kapel sceny alternatywnej lat 90-tych), do której wielu muzyków się odnosi (vide nowa płyta Mogwai, która jest lekko inspirowana ich brzmieniem) i Pram - zespół dzisiaj już zapomniany.
Cytat na koniec tym razem w ręce utworu otwierającego. Wielu utworów z wokalami w audycji nie było, więc i wybór był niewielki. Stanęło ostatecznie na tym fragmencie "Peruvian Skies". Coś nostalgicznego w nim odnajduję:
"Hey, I hope you know
I'm taking all of this with me when I go."
by John Petrucci.

poniedziałek, 7 lutego 2011

If you keep listening you can hear it for miles...

Tym razem w Post Scriptum zagościły nieco szybsze brzmienia, które mimo wszystko nie były pozbawione refleksyjnej nuty. Niestety z racji specyfiki audycji nie udało się przygotować kolejnego odcinku kącika "Dwie dekady historii Post-Rocka". Obiecuję, że za tydzień wszystko nadrobię.

Playlista 01.02.2011 (Sesyjna mieszanka vol.3)

1. Amplifier - Post Acid Youth [Amplifier. 2004]
2. Seigmen - Lament [Total 1994]
3. Seigmen - Slaver Av Solen [Metropolis. 1995]
4. Deftones - Hexagram [Deftones. 2003]
5. Godflesh - White Flag [Hymns. 2001]
6. pg.lost - Crystalline [In Never Out. 2009]
7. Constants - The Perpetual Morning Subsequent [Nostalgia For The Future. 2004]
8. Seigmen - Nemesis [Metropolis - The Grandmaster Recordings. 1996]
9. Seigmen - The Modern End [Radiowaves. 1997]
10. School Of Seven Bells - I L U [Disconnect From Desire. 2010]
11. Ljungblut - Migraine Sky [The Other Side Of All Things/Influences For A New Album. 2005]
12. Moving Mountains - 8105 [Pneuma. 2007]
13. Red Room Cinema - Treeburst In Bastogne [Red Room Cinema. 2008]

Tą lekko zahaczającą o sesję audycję rozpoczął kawałek o jakże wdzięcznym tytule "Post Acid Youth". Sama nazwa pasowała by raczej do pokolenia końcówki lat 70-tych i początku 80-tych, czyli do czasów młodości naszych rodziców.
Pierwsze Post Scriptum w lutym stało się okazją do zaprezentowania twórczości zespołu w kąciku "Odkrycie miesiąca". Z racji braku "Dwóch dekad..." rozbiłem Odkrycie na 2 części - po 2 utwory w każdej godzinie audycji. Kapelą, która wywarła na mnie największe wrażenie w styczniu było Seigmen. Norweski zespół, który podczas 10 lat swojego istnienia obracał sie w kręgu muzyki alternatywnego rocka, by z gotycko-grunge'owej formy, poprzez konwencjonalny i energetyczny rock ery płyty Metropolis, skierować się ostatecznie w stronę brzmień nieco przypominających industrialnego rocka. Przez długi czas przymierzałem się do poznania zespołu, na którego gruzach powstał uwielbiany przeze mnie Zeromancer i jak widać spodobał mi się on na tyle, że stał się bohaterem tego comiesięcznego kącika tematycznego. Seigmen, podobnie jak wspomniany już jego następca, mogę ze szczerym sercem polecić każdemu fanowi rocka. Warto zwrócić uwagę, że zespół dużą część swoich utworów nagrał z wykorzystaniem norweskich tekstów. Dopiero pod koniec twórczości, gdy popularność Seigmen wzrosła, zdecydowali się wydać płytę w całości po angielsku. Ciekawostką jest też wydanie płyty Metropolis w dwóch wersjach językowych, z tym że wersja angielska nie jest prostym przekładem norweskich liryków, tylko nową wariacją liryczną dopasowaną do niezmienionej w tym przypadku instrumentalnej formy (choć długości utworów się różnią - czasami znacznie). Szczerze powiedziawszy bardziej do mnie jednak przemawia norweskie wydanie Metropolis, choć niektóre angielskie utwory dorównują pierwowzorom.
Na Gwoźdź Programu wybrałem tym razem kawałek "Crystalline". Bardzo ładnie się rozwijający i rozbudowujący instrumentalny utwór to moim zdaniem najlepsza kompozycja na ostatniej płycie Szwedów z pg.lost. Krystaliczny umysł natomiast, który jest gotowy na przyjęcie i przyswojenie dużej partii materiału powinien być natomiast atrybutem każdego studenta przymierzającego się do sesji.
"Norweski kącik muzyczny" padł tym razem łupem projektu Ljungblut - solowego alter ego basisty Seigmen i Zeromancera - Kima Ljunga. Ten projekt przypomina mi trochę polskie Lunatic Soul. Mariusz Duda i Kim Ljung to basiści i liderzy swoich zespołów, które mimo tego, że obracają się w innych przestrzeniach muzycznych (Riverside to progresywny rock, a Zeromancer - industrialny rock), mają jedną wspólną cechę - nie zaspokajają wszystkich muzycznych pragnień swoich liderów. Ljungblut to muzyka różniąca się od wspomnianych już wcześniej projektów Kima Ljunga. Przez lata grania w tych zespołach Kim komponował też kawałki, które nie zawierały się w muzycznych ramach jego zespołów - w dużej mierze akustyczne, melancholijne, smutne i refleksyjne kompozycje (kolejne podobieństwo do Lunatic Soul) były przez kilka ładnych lat odkładane na prywatną półkę Kima. W końcu nagromadziło się ich aż tyle, że Kim postanowił je wydać jako album - tak powstał pierwszy, podwójny longlplay od Ljungblut. Ljung wykorzystał też przerwę w działalności Zeromancera i w 2007 wydał swój drugi solowy album.
Z racji newsa tygodnia - czyli informacji, że na Asymmetry Festival III wystąpi legendarny industrial metalowy zespół Godflesh - w Post Scriptum zagościła kompozycja tegoż zespołu. Wybrałem "White Flag", gdyż w kontekście Sesyjnej mieszanki nie należy się poddawać, mimo że sytuacja bywa czasami bardzo nieciekawa.
Do nauki podczas sesji (szczególnie wtedy gdy zasypiamy) świetnie nadaje się brutalnie wybudzające "Hexagram". Do podtrzymywania powiek - utwory Constants, a do wielu chwil spędzonych nad cyferkami i przekształceniami - Moving Mountains - w końcu każda sesja to w pewnym stopniu metaforyczne przesuwanie swoich własnych gór.
Przeglądając teksty utworów długo się zastanawiałem, który z nich wybrać jako cytat na podsumowanie tej audycyjnej notki. W końcu coś pchnęło mnie w stronę cytatu z "I L U". Mimo słodkiego brzmienia i na wskroś radosnej atmosfery płynącej z kawałka, to tekst (a jak się wsłuchamy to też i styl śpiewu wokalistki) jest przesiąknięty nostalgią. Niesamowitą nostalgią. Tytuł to de facto skrótowiec od słów "I Loved You" - i tu już nie trzeba niczego wyjaśniać. Jest to kolejny dowód na to, że radosna melodia, nie musi oznaczać radosnego wydźwięku piosenki, a sesja to czas, w którym łapiemy się czegokolwiek, by uciec od nauki:
"Watching the day break
And fighting the urge to sleep
'Cause my dreams won't let this die."
by School Of Seven Bells.

poniedziałek, 17 stycznia 2011

Not as bright as winter nights once seemed...

Ze skrajności w skrajność - tak można określić kształt ostatniej audycji Post Scriptum. W pierwszej godzinie zagościł słodko-gorzki lirycznie, ale spokojny muzycznie duński zespół Mew - "Odkrycie miesiąca" grudnia, a po drugiej stronie stanęły utwory w mającym audycyjny debiut kąciku "Dwie dekady historii Post-Rocka". Jednak tytułem wprowadzenia chciałem poświęcić trzy pierwsze odsłony temu, co wcześniej w obrębie tego gatunku się działo. Zatem część drugiej godziny wypełniły dźwięki, które można nazwać proto Post-Rockiem.

Playlista 11.01.2011 (Bitter-sweet and experimental)

1. Amplifier - Insider [Insider. 2006]
2. Mew - White Lips Kissed [And The Glass Handed Kites. 2005]
3. Mew - Cartoons And Macramé Wounds [No More Stories Are Told Today, I'm Sorry They Washed Away // No More Stories, The World Is Grey, I'm Tired, Let's Wash Away. 2009]
4. Mew - Symmetry [Frengers. 2003]
5. Lymbyc Systym - Love Your Abuser [Love Your Abuser. 2007]
6. Jeniferever - Winter Nights [Choose A Bright Morning. 2006]
7. The American Dollar - Fade In Out [Atlas. 2010]
8. Röyksopp - She's So [Melody A.M.. 2001]
9. The Mars Volta - Agadez [The Bedlam In Goliath. 2007]

Dwie dekady historii Post-Rocka (A co przed?: Part 1):
10. The Velvet Underground - Beginning To See The Light [The Velvet Underground. 1969]
11. The Velvet Underground - Pale Blue Eyes [The Velvet Underground. 1969]
12. Public Image Ltd - Graveyard [Metal Box. 1979]
13. Public Image Ltd - Socialist [Metal Box. 1979]
14. Public Image Ltd - Careering [Metal Box. 1979]

15. The Album Leaf - Asleep [One Day I'll Be On Time. 2001]

Pierwsza odsłona nowego kącika tematycznego w audycji (który będzie zajmował podobne miejsce w audycji jak Muzyczny Alfabet Post-Rocka) stał się okazją do powrotu do absolutnych korzeni Post-Rocka. Czasów, gdy ten termin jeszcze w ogóle w świadomości nie istniał. 1 odcinek wprowadzenia do tytułowych Dwóch Dekad to wycieczka w lata 60-te i 70-te. 2 zespoły, które pokazały pewien trend, podejście do tworzenia muzyki jak i możliwości wykorzystania sztuczek kompozytorskich i muzycznych eksperymentów w swoich utworach. Nowatorskie jak na tamte czasy schematy zostały wiele lat później podchwycone przez kilka zespołów, z których narodził się gatunek Post-Rocka.
Cytat na koniec pada oczywiście łupem Mew. Nie udało się na antenie go dokładnie przytoczyć, ale na blogu wszystko się postaram nadrobić. Jest w nim coś dla mnie szalenie osobistego. Zresztą w całym tekście "Symmetry" jakoś bardzo swobodnie się odnajduję. Szczególnym punktem jest przytoczony właśnie cytat.
"Only you'd try to be polite
Thinking you were right
Only to find that you're unkind
But ironically you will always be
Belle of the ball at least to me."
by Mew.

wtorek, 14 grudnia 2010

Without this, you'll sink, you'll never see the sky...

W sumie całkiem ładna audycja wyszła tego dnia. Dobrze mi się prowadziło, temat choć ciężki dał jednak wiatr w żagle. Audycja z gatunków tych kontrastowych. Pierwsza godzina minęła pod znakiem łomotu i mocnego doświadczania bębenków. Potem już było spokojniej i Post- Hardcore ustąpił miejsca rockowi progresywnemu i Post-Rockowi, który klimatycznie zamknął audycję.

Playlista 07.12.2010 (Zawodów ciąg dalszy)

1. Dredg - Jamais Vu [Catch Without Arms. 2005]
2. Ghost Brigade - Deliberately [Guided By Fire. 2007]
3. Ghost Brigade - Birth [Isolation Songs. 2009]
4. Ghost Brigade - Concealed Revulsions [Isolation Songs. 2009]
5. Devil Sold His Soul - Frozen [Blessed & Cursed. 2010]
6. Tool - Reflection [Lateralus. 2001]
7. Forma - Away [Demo. 2009]
8. The Black Noodle Project - The World We Live In [Ready To Go. 2010]
9. Sylvan - Deep Inside [Leaving Backstage. 2008]
10. Maserati - Pyramid Of The Sun [Pyramid Of The Sun. 2010]
11. Maserati - Oaxaca [Pyramid Of The Sun. 2010]
12. Red Light Chamber Choir - Strangers In Matching Suits [The Silent Ballet Compilation Volume V: I Let My Fears Get The Best Of Me. 2007]

Audycję otworzył żywiołowy utwór Kalifornijczyków z Dredg. To miał być przedsmak i całkiem miłe, rozgrzewające wprowadzenie w pierwszą godzinę audycję.
Pierwszy na rożen powędrował tematyczny kącik. Odkryciem miesiąca listopada został fiński zespół Ghost Brigade. Zespół, którego styl to bardzo chwytliwa mieszanina progresywnego metalu, Sludge metalu i Post-Hardcore'u, wywarł na mnie wielki wpływ w listopadzie. Zespół poznałem za sprawą audycji I'm stuck between, więc po raz kolejny się zdarza, że nie jest to moje samodzielne odkrycie. Kolejną przesłanką do nagrodzenia tego zespołu tym tytułem było znaczne podobieństwo muzyczne do Devil Sold His Soul. Wiele miesięcy szukałem zespołu o podobnej muzycznej charakterystyce, ale ze znacznie większym wykorzystaniem czystych wokali. Ghost Brigade owszem ma też mocniejsze wokalne fragmenty - czysto growlingowe bądź też w stylu screamo, ale i tak czysty wokal stanowi ważny element ich zwartych kompozycji. Z płyt na początek serdecznie poleciłbym ich ostatnie dzieło - czyli longplay Isolations Songs, który tak naprawdę kupił moje serce i zainteresował głębiej samą kapelą.
W takim układzie musiała się też pojawić propozycja od Diabła, który zaprzedał własną duszę. Ciekawa refleksja mi się w tym momencie udzieliła. Że właściwie to nie tylko diabeł może tak nisko upaść, by się zaprzedać. Może to też zrobić anioł. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że anioł potrafi się sprzedać za mniejszą kwotę niż diabeł. Jakież to życie bywa przewrotne w swojej historii. W każdym razie "Frozen" to kolejny świetny kawałek z ostatniej płyty DSHSu.
Gwoździem Programu była tym razem kompozycja Toola. Długi i mroczny kawałek przedzielił audycję na 2 części i zamknął w audycji etap wypluwania z siebie emocji za pomocą "niedźwiedzich ryków".
Sporą część 2 godziny wypełniła relacja z koncertu, który się odbył 3 grudnia w warszawskim klubie Progresja. Mowa o progresywnym wieczorze z 3 kapelami. Pierwsza na deski małej sceny wyszła polska formacja Froma. Dała ona całkiem miły, ponad półgodzinny występ. Z tego, co się później dowiedziałem, zespół był jednak nie do końca zadowolony z samego występu. Ja osobiście oceniam go dobrze i będę obserwował dalszy rozwój tej rodzimej kapeli.
Następnie na deskach pojawili się sympatyczni Francuzi z The Black Noodle Project. Zaskoczyli oni znakomitą znajomością polskiego języka i dobrym występem, który dla wielu był najważniejszym koncertem tego wieczoru. ja przyznam się, że szedłem na ten koncert nie znając wcześniejszej twórczości "klusek" - jak to pieszczotliwie się ich czasami określa. Czasami wolę najpierw poznać supportujące zespoły od tej koncertowej strony - a nuż się mile zaskoczę. Tak właśnie było tym razem. Ponad godzinny koncert z utworami będącymi mieszanką progresywnego rocka i metalu bardzo mi przypadł do gustu jak i tez najbardziej się w niego wczułem. Zespół został entuzjastycznie pożegnany przez publiczność.
W okolicach 23:30 na scenie pojawił się Sylvan. Ludzie jednak już powoli zaczęli opuszczać Progresję. Wyszła prawda na jaw, na kogo tak na prawdę przyszli. Mnie Sylvan szczerze mówiąc rozczarował. Spodziewałem się czegoś więcej. Setlista była mocno średnia i w dużej mierze przesycona mniej lubianymi przeze mnie kawałkami z ostatniej płyty Force Of Gravity. Miałem problem z wczuciem się w ten koncertowy rytm i dźwięki, które wydawały mi się ciągle takie same. Zespół grał jakieś 80 minut po czym zszedł ze sceny. Krótko biorąc pod uwagę ich możliwości i bogactwo materiału.
Niestety cały ten wieczór uminał tez pod znakiem sporego - półtoragodzinnego opóźnienia, które niewątpliwie miało wpływ na frekwencję na koncercie gwiazdy wieczoru. Do końca Sylvana dotrwało jedynie połowa osób, które bawiło się na The Black Noodle Project. Mam nadzieję, że przy następnej wizycie Niemców w Polsce dadzą z siebie oni nieco więcej.
Pod koniec pojawiła się tez zapowiadana, krótka recenzja nowiutkiej płyty Maserati - Piramid Of The Sun. Płyta to hołd złożony zmarłemu perkusiście - Jerry'emu Fuchsowi. Jego niedokończone myśli i koncepcje zostały wykorzystane na tej płycie, która swoja świeżością i zaskakującym rytmem, bardzo mile mnie zaskoczyła. Czegoś takiego po Maserati się nie spodziewałem. Połączyć Post-Rock z psychodelicznym dance'm i Krautrockiem to duża sztuka. Utwory na tym wydawnictwie obok charakterystycznego dla Maserati, motorycznego rytmu, charakteryzuje jeszcze jedno - swoista radosna i pocieszna atmosfera. Dawno nie słyszałem Post-Rockowej płyty, której się tak radośnie i z uśmiechem na twarzy słuchało. Śmiem nawet powiedzieć, że większość kawałków sprawdziłoby się na nie jednej imprezie. Słowem - pozycja obowiązkowa i jedno z milszych zaskoczeń powoli mijającego 2010 roku.

poniedziałek, 8 listopada 2010

Sometimes this one seems like the last...

Audycja stojąca pod znakiem świeczek. Palenia świeczek. 2 listopada bowiem to dzień szczególny. W ten o to sposób w Post Scriptum pojawiły się zespoły prezentowane częściej, rzadziej, a niektóre zaliczyły w ten wieczór swój debiut antenowy. To co je łączy to śmierć. A tak się złożyło, że w większości przypadków była to śmierć nagła i tragiczna.

Playlista 02.11.2010 (In memoriam [*])

1. Fourteen Twentysix - Dead Lights [Songs To Forget EP. 2008]
2. Maserati - The World Outside [Inventions For The New Season. 2007]
3. Avenged Sevenfold - Buried Alive [Nightmare. 2010]
4. Sparklehorse - Sad & Beautiful World [Vivadixiesubmarinetransmissionplot. 1995]
5. Tool - Wings For Marie (Part 1) [10,000 Days. 2006]
6. Tool - 10,000 Days (Wings Part 2) [10,000 Days. 2006]
7. Type O Negative - In Praise Of Bacchus [October Rust. 1996]
8. Gotthard - Angel [Gotthard. 1992]
9. Röyksopp - Dead To The World [The Understanding. 2005]
10. Winona - The White Room [Rosebud. 2008]
11. Winona - Indigenous [Rosebud. 2008]
12. Winona - Always [Rosebud. 2008]
13. This Will Destroy You - Burial On Presidio Banks [This Will Destroy You. 2008]
14. Anathema - One Last Goodbye [Judgement. 1999]

Czas palenia zniczów rozpoczął się od utworu "Dead Lights". Martwe światło bowiem bije ze zniczy. Światło kojarzące się z ciemnością, odchodzeniem, śmiercią. Plejadę muzyków, którzy odeszli z tego świata otworzył perkusista Jery Fuchs z Maserati, !!! i wielu innych muzycznych projektów, w których się udzielał. Tragiczna śmierć 8 listopada 2009 roku w wieku 34 lat.
Kolejną gwiazdką na niebie, płomieniem znicza był Jimmy "The Rev" Sullivan - muzyk amerykańskiej grupy Avenged Sevenfold. W wieku zaledwie 28 lat przedawkował leki podane z alkoholem. Wpływ na śmierć mogła tez mieć wrodzona wada serca, które takiego szoku po prostu nie wytrzymało.
Kolejny muzyk już jest bliższy klimatowi audycji Post Scriptum, choć muzyka tego zespołu pojawiała się w audycji bardzo rzadko. Był to też jedyny polski akcent w tym panteonie zaprezentowanym na antenie. Mowa o Peterze Steele - wokaliście i basiście amerykańskiej grupy Type O Negative. Zmarł nagle - na atak serca. Jego życie to bardzo długa i obfitująca w liczne wiraże droga. Nie raz na tych zakrętach upadał. Jednak po śmierci matki w 2005 roku pozbierał się w sobie i po latach wojującego ateizmu wrócił na ścieżkę wiary. W ostatnim czasie tryskał energią, przygotowywał materiał na nową płytę i nieoczekiwanie 14 kwietnia 2010 roku został znaleziony martwy. Miał 48 lat. Kolejna kariera, która mogła się dalej rozwijać została w jednym momencie przerwana przez objęcia śmierci.
Ostatnim muzykiem, którego udało się postać przedstawić był Steve Lee - wokalista i flider grupy Gotthard ze Szwajcarii. 47-letni muzyk zginął 5 października na skutek tragicznego wypadku. Chciał spełniać marzenia i razem z przyjaciółmi przejechać Stany Zjednoczone na motocyklu. Zginął w wypadku 5 paśdziernika tego roku, gdy ciągnik jadący po drodze wpadł w poślizg i uderzył w Steve'a, który stało obok swojego motocykl. Niestety nie udało się go uratować. Wszystko wydarzyło się na oczach jego życiowej partnerki i przyjaciela z zespołu.
Następna smutna historia wiąże się z Markiem Linkousem - liderem i założycielem projektu Sparklehorse, który 6 marca 2010 roku na zewnątrz domu swoich przyjaciół w Knoxwille, strzelił sobie w serce. Zmarł na miejscu. Miał 47 lat.
Gwoździem Programu tej wspominkowej, zamyślonej audycji był przewrotnie utwór muzyka żyjącego i mającego się póki co dobrze. Mowa o dyptyku "Wings For Marie". Podzielona na 2 utwory monumentalna kompozycja będąca osobistym hołdem Maynarda Jamesa Keenana dla swojej matki, która po zmarła po chorobie trwającej tytułowe - około 10,000 dni. Fenomenalna kompozycja. Genialne wykonanie i klimat wzięty żywcem z pogrzebu. Według mnie to najlepsza kompozycja w dorobku całej twórczości Amerykanów.
Znalazło się tez miejsce na Odkrycie Miesiąca - a w nim lodowata elektronika spod szyldu projektu Winona. Ta kolaboracja znanego i cenionego kompozytora Craiga Armstronga, przy współudziale Scotta Frasera i wokalistek Lucy Pullin i Laurence Ashley, najbardziej do mnie trafiła w ostatnim miesiącu. Co ciekawe, nie jest to moje odkrycie, więc honory zapoznania mnie z tą muzyką muszę zwrócić w kierunku tego Pana. Świetna rzecz na wieczory pełne rozmyślań i rozważań mam nadzieję dobrze dopełniły tą listę.
Kolejny raz miałem problem z cytatem podsumowującym audycję. Sporo ich się nazbierało, ale ostatecznie zdecydowałem się na ten poniżej. Komentarz jest zbędny - nic dodać, nic ująć:
"In my dreams I can see You
I can tell you how I feel
In my dreams I can hold You
And it feels so real."
by Danny Cavanagh.

piątek, 8 października 2010

I can't take my mind off you...

Audycja przebiegła pod dyktando 2 kącików tematycznych, które zajęły ponad połowę audycji. Pozostałe utwory były dopełnieniem i otoczką - swoją drogą bardzo rozmytą i utrzymana głównie w nu-gaze'owej tonacji. Stąd tez dwuczłonowy tytuł audycji.

Playlista 05.10.2010 (Koncertowo - nu-gaze'owo)

1. Deftones - Back To School (Mini Maggit) [Back To School (Mini Maggit) EP. 2001]
2. Anneke van Giersbergen & Danny Cavanagh - The Blower's Daughter [In Parallel. 2009]
3. Anathema - Thin Air [We're Here Because We're Here. 2010]
4. Anathema - Deep [Judgement. 1999]
5. Anathema - Are You There? [Hindsight. 2008]
6. Butterfly Explosion - Carpark [Lost Trails. 2010]
7. Airiel - The Big Mash-Up [The Battle Of Sealand. 2007]
8. Swans - Telepathy [The Great Annihilator. 1995]
9. Air Formation - Never Far Away [57 Octaves Below EP. 2005]
10. Malory - Wake Up [The Third Face. 2005]
11. Malory - Déjà-Vu [Outerbeats. 2002]
12. Malory - Argo Night Shuttle [Outerbeats. 2002]
13. Malory - The Signs [Pearl Diver. 2010]
14. Amusement Parks On Fire - No Lite No Sound [Out Of The Angeles. 2006]

Post Scriptum zaczęło się jednak nietypowo. Od utworu nieco wyłamującego się z przedstawionego we wstępie schematu "Back To School" bowiem to takie odniesienie do rozpoczęcia się kolejnego roku akademickiego. Może się to wydawać trochę dziwne, wszak szkoła zaczęła się ponad miesiąc temu, jednak studia też są szkołą i specjalnie poczekałem z tym kawałkiem do pierwszej audycji w październiku.
W pierwszym kąciku tematycznym wróciliśmy wspomnieniami do warszawskiej Proximy. Oczywiście mowa o Anathemie. Przed samą "Ekskomuniką" wystąpiły jeszcze dwa supporty. Sympatyczny i nieco speszony na początku Norweg Peter Carlsen, którego występ zajął pół godziny. Z początku sam z gitarą akustyczną wykonywał swe utwory, a następnie dołączyli do niego Anneke Van Giersbergen i Vincent Cavanagh z Anathemy. Muzyka Norwega to melancholia w niemal czystej postaci, więc na początek wieczoru dla niektórych mogło się to wydawać nudne, mi jednak przypadł ten artysta do gustu wprowadzając mój umysł w stan oczekiwania i kierując myśli w stronę smutnych brzegów.
Bezpośrednio po nim na scenie pojawiła się Anneke. Wszystko odbyło się według samego schematu. najpierw Anneke samemu, a następnie z Vincentem i Peterem. Wywołała ona żywiołową reakcje publiczności. Nie obyło się też bez technicznych wpadek muzycznych samej Anneke. Ale nie zraziło to publiczności, która z uśmiechem na twarzy przyjmowała potknięcia byłej wokalistki The Gathering. Zresztą sama Anneke bardzo sprytnie potrafiła wyjść z każdej wpadki nadrabiając je swoim urokiem osobistym.
W końcu o 21:28 pojawiła się na scenie Anathema. Koncert skończył się dokładnie o północy. 152 minutowy koncert to bardzo długo. Na setliście znalazło się aż 30 utworów w tym cała płyta We're Here Because We're Here. Pojawiły się też utwory ze wszystkich wcześniejszych płyt poza 2 pierwszymi. Musze powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z całego układu koncertowej listy, na której nowe kawałki były przeplatane klasykami z Judgement czy Alternative 4. Najbardziej wzruszające dla mnie momenty koncertu to wyśpiewanie całego Flying przez publiczność w tym i mnie również jak i cały Bis. Kawałek Wish You Were Here z repertuaru Pink Floyd wykonany solo przez Danny'ego Cavanagh wprawił mnie w niezwykle nostalgiczny i melancholijny klimat. Chciałoby się powiedzieć, że czegoś jednak na tym koncercie mi brakowało, ale to całkiem inna, całkowicie niemuzyczna historia. Nie mogło się tez obyć bez wzruszającego One Last Goodbye i żywiołowego Fragile Dreams na koniec. To był mój pierwszy koncert Anathemy, ale na pewno nie ostatni.
"Gwoździem programu" padł tym razem łupem amerykańskiego tria shoegaze'owego - Airiel. Bardzo ciekawy kawałek i dość odbiegający od paradygmatu grania spod znaku "gapienia się na stopy".
W kąciku "Odkrycie miesiąca" tym razem przenieśliśmy się do Drezna czyli rzut kamieniem za naszą zachodnią granicę. Tam rezyduje zespół Malory, który obraza się w dream popowej i shoegaze'owej stylistyce. Trafiłem na ten zespół za sprawą Air Formation. Obie kapele zresztą wydają płyty w tej samej wytwórni Club AC30 skupiającej obiecujące zespoły shoegaze'ingowe młodego pokolenia. moim osobistym faworytem jest płyta The Third Face, w której balans pomiędzy gitarowym i elektronicznym obliczem zespołu osiągnął optymalny poziom. Warto też wspomnieć o mieszanych wokalach damsko - męskich, które w niektórych kawałkach dobrze się uzupełniają. Zespół na początku tego roku wydał już swoją 4 płytę - Pearl Diver i jest ona kolejnym krokiem w procesie ewolucji brzmienia Niemców, a na każde ich wydawnictwo ma w sobie coś unikalnego.
Końcowym utworem nieco ujawniłem, jakiego zespołu w następnej audycji na pewno nie zabraknie.
A cytacik na koniec - jakby mogło być inaczej. Oczywiście Anathema i intrygujący, nieco osobisty fragment "Are You There?"
"Unmistakably lost and without a care
Did we lose all the love that we could have shared
And it's wearing me down. "
by Danny Cavanagh.

poniedziałek, 13 września 2010

And I wonder if you ever wonder the same...

Tym razem w Post Scriptum audycja bez jasnego motywu przewodniego. Zaprezentowałem na antenie dźwięki, które ostatnio często mi towarzyszą, więc można powiedzieć, że była to audycja inspirowana playlistą w moim odtwarzaczu multimedialnym.

Playlista 07.09.2010 (Untitled 55)

1. zxyzxy - Yuuhi [Jinshin. 2010]
2. Deadhorse - Vampire Angst [The Delude From Purities Of Reign. 2008]
3. Deadhorse - Questions For Which There Are No Answers [We Can Create Our Own World. 2010]
4. Deadhorse - The Long Rain [We Can Create Our Own World. 2010]
5. A.Armada - Albatross [A.Armada EP. 2005]
6. Kyte - IHNFSA [Dead Waves. 2010]
7. Ef - Tomorrow My Friend... [Give Me Beauty... Or Give Me Death!. 2006]
8. Marillion - Half The World [Happiness Is The Road. 2008]
9. Anathema - Angelica [Eternity. 1996]
10. Constants - Maya Ruin [If Tomorrow The War. 2010]
11. Constants - The Three Stigmata Of Palmer Eldritch [If Tomorrow The War. 2010]
12. Laura - Ariadne [Mapping Your Dreams. 2005]
13. Lights Out Asia - You're All On Display [Garmonia. 2003]

W kąciku "Odkrycie Miesiąca" tym razem zagościł zespół z chłodnej puszczy stanu Pennsylvania. A tak właściwie to z miasta Erie położonego nad jeziorem o tej samej nazwie. Mowa o kapeli Deadhorse. I patrząc na 2 płyty, które są dorobkiem tej formacji to są one tak zdumiewająco różne jak krajobraz który miasto rodzinne zespołu otacza. Z jednej strony jezioro a z drugiej las. Pierwsza płyta utrzymana w dark ambientowej stylistyce szczerze mówiąc nie przypadła mi bardzo do gustu. jest to materiał, trudny, wysublimowany, oszczędny, niemalże wyprany z emocji. Chłód przemawia przez tą płytę naszpikowaną przemówieniami, fragmentami filmów itd. Tak naprawdę na miejsce w kąciku zapracowała druga płyta - Post-Rockowa. Bardzo spodobało mi się te granie i szczerze mówiąc byłem zdziwiony, że zespół wychodząc od dark ambientu potrafi tak radykalnie zmienić swoje brzmienie.
Gwoździem Programu był tym razem bardzo kompleksowo skupiający i podkreślający wszystkie atuty zespołu Ef, kawałek "Tomorrow My Friend...". Ponad 14 minut szwedzkiego Post-Rocka.
Ważnym punktem audycji była też niewątpliwie prezentacja nowej płyty amerykańskiego zespołu Constants. Znani z ekologicznych upodobań tym razem przerobili opuszczona stodołę na studio nagraniowe napędzane energią z kolektorów słonecznych umieszczonych na dachu tejże.
A jeśli chodzi o samą płytę czuć w niej mistrzowską rękę producenta czyli Justina K. Broadricka. Wywarł on na brzmienie Constants bardzo duży wpływ, wiec zagrywki i smaczki rodem z Jesu są na nowym dziele Amerykanów do wyłapania. Mimo wszystko płyta w moim odczuciu nie daje rady w pojedynku z poprzednią, która ustawiła poprzeczkę bardzo wysoko. Pozytywnym natomiast jest, że zespół poprzez zatrudnienie Broadricka dodał nowe elementy do swojej muzyki, którą teraz bardzo ciężko zaszufladkować, gdyż członkowie czerpią zarówno z shoegaze'u, post-metalu jak i muzyki progresywnej i niezależnej. Ciekawy miks.
A cytat na koniec z goszczącego w audycji kawałka Marillionu. Urzekł mnie swoim przekazem pozytywnie naładowanym nadzieją. W sam raz na koniec notki na podsumowanie audycji. Trochę prywatnie, trochę jednoznacznie.
"I hope you think about me sometimes
But not enough to cause you pain
And someday that we can say we’re friends again."
by Steve Hogarth.